Rychło spostrzegłam iż w pokoju nie ma opierunku. Obróciłam się by
poprosić o pościel barmankę która mnie tu zaprowadziła, ale jej już nie
było. Wyjrzałam na korytarz, ale i tam pustka. Zeszłam na duł w
poszukiwaniu jej. Za barem usłyszałam niski, męski głos. Podeszłam w tym
kierunku. Zauważyłam czerwonowłosą dziewczynę i dokładnie słyszałam co
mówi. Nie spodziewałam się, iż aż tak zależne jej za skórę. Mimo to
zachichotałam. Czerwonowłosa obróciła się w moim kierunku. Zrobiła się
delikatnie bledsza na mój widok, ale zaraz powrócił jej normalny kolor
skóry.
-Czego tu? Goście nie mają tutaj wstępu.- Warknęła następując w moim
kierunku. Miała rację, nie powinnam tu wchodzić. Zrobiłam jednak głupia
minę niewiniątka i szczerząc się powiedziałam:
-Wybacz, ale nie zapewniono mi w izbie pościeli. Sądziłam, iż mogę
zgłosić to u ciebie Aku.- Skinęłam głową w udawanej grzeczności.
Dziewczyna nieco zdziwiła się skąd mogę znać jej imię, o lie było to jej
imię. Zaraz potem założyła miłą maskę podobną do mojej, ale widziałam
jak targa nią złość.
-Zaraz się tym zajmę.- Oświadczyła i delikatnie stąpając przeszła koło
mnie nawet nie zerkając. Mężczyzna, który jak zakładałam był tu
kucharzem zaśmiał się kręcą głową.
<Aku?>
.
.
.
.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wszystkie chwyty dozwolone. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wszystkie chwyty dozwolone. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 5 stycznia 2015
niedziela, 4 stycznia 2015
Od Avarusy - Cd. Lurinny
Aku jak zwykle robiła dobrą minę do złej gry, najchętniej by wywaliła
ową dziewczynę z gospody na ten deszcz. Próbowała ją oszukać? Mistrzynię
iluzji, spojrzała na nią i uśmiechnęła się.
-Niestety wszystkie pokoje są zajęte.- powiedziała z satysfakcją i odeszła od jej stolika. Widać że to podróżnik, i cieszyła się z faktu że nigdy zapewne już tej osoby nie zobaczy. Wróciła do podawania trunków
-Aku jeden pokój jest wolny.- krzyknął szef, niestety na twarzy dziewczyny pojawił się uśmiech zadowolenia. Podeszła szybko do barmanki i położyła parę złotych monet.
-To ja go wezmę.- powiedziała, a sukkub westchnął było słychać w nim nutkę rozczarowania.
-A więc proszę za mną.- mruknęła i ruszyła po schodach na piętro gdzie było parę drzwi. Podeszła do pokoju z dębowymi drzwiami a na nich wisiał złoty numerek 4.
-Proszę bardzo, życzę miłej nocy.- w jej głosie było słychać niezadowolenie. Pozostawiła dziewczynę samej sobie i wróciła do pracy. Dzisiaj zapowiadał się długi dzień w gospodzie, na krótką przerwę skryła się jak zawsze w kuchni.
-Widzę że ktoś zaszedł ci za skórę.- zaśmiał się kucharz.
-Głupia dziewczyna, myślała że mnie da się oszukać! Pfff... Bezczelność!- warknęła i do tego tupnęła nogą. Nagle do środka weszła Lurinna.
<Lurinna?>
-Niestety wszystkie pokoje są zajęte.- powiedziała z satysfakcją i odeszła od jej stolika. Widać że to podróżnik, i cieszyła się z faktu że nigdy zapewne już tej osoby nie zobaczy. Wróciła do podawania trunków
-Aku jeden pokój jest wolny.- krzyknął szef, niestety na twarzy dziewczyny pojawił się uśmiech zadowolenia. Podeszła szybko do barmanki i położyła parę złotych monet.
-To ja go wezmę.- powiedziała, a sukkub westchnął było słychać w nim nutkę rozczarowania.
-A więc proszę za mną.- mruknęła i ruszyła po schodach na piętro gdzie było parę drzwi. Podeszła do pokoju z dębowymi drzwiami a na nich wisiał złoty numerek 4.
-Proszę bardzo, życzę miłej nocy.- w jej głosie było słychać niezadowolenie. Pozostawiła dziewczynę samej sobie i wróciła do pracy. Dzisiaj zapowiadał się długi dzień w gospodzie, na krótką przerwę skryła się jak zawsze w kuchni.
-Widzę że ktoś zaszedł ci za skórę.- zaśmiał się kucharz.
-Głupia dziewczyna, myślała że mnie da się oszukać! Pfff... Bezczelność!- warknęła i do tego tupnęła nogą. Nagle do środka weszła Lurinna.
<Lurinna?>
środa, 31 grudnia 2014
Od Lurinny - Cd. Avarusy
Poprawiłam kaptur tak aby zacinający, zimny deszcz nie smagał boleśnie
moich policzków. Pogoda była okropna. Szłam sama opustoszałą drogą. Moja
trupa wybrała krótszą drogę, ja natomiast nadłożyłam jej by odwiedzić
znajomego kowala i odebrać moje zamówienie. Mieliśmy spotkać się w
pobliskim miasteczku. Rozejrzałam się wokoło szukałam wzrokiem miejsca w
w którym mogłabym przeczekać tę parszywą pogodę. Zauważyłam wśród
szarego krajobrazu obiecujący wydalającą gospodę. Gdy weszłam do karczmy
przywitał mnie zapach alkoholu i kominka. Raczej przyjemnie. Usiadłam
przy barze i gdy chciałam coś zamówić spostrzegła, iż nabawiłam się
nieprzyjemnej chrypy uniemożliwiającej mi mówienie. Wskazałam na trunek
który miałam nadzieje, że ożywi moje gardło. Barmanka próbowała do mnie
zagadać i nawet chętnie bym odpowiedziała, ale tępy ból mi to
uniemożliwiał. Kobieta zaproponowała mi jeszcze grę w kości. Oczy mi
zabłysły, znałam kilka kantów których nauczyli mnie iluzjoniści z cyrku i
chętnie bym je wykorzystała. Przytaknęłam skwapliwie przystając na
propozycje. Walka była wyrównana, nie potrafiłam dokładnie wskazać
momentu oszustwa i dziewczyny, jak i w drugą stronę. Gdy wynik doszedł
do sześc na pięć z przewagą barmanki. Postanowiłam przerwać tę
niekończącą się rozgrywkę, widząc jak żadna nie może uzyskać znaczącej
przewagi przekraczającej 1.
-Przyjemna gra.- Uśmiechnęłam się do niej. -Nie spodziewałam się takiego przeciwnika.- Dodałam z wyrazami uznania. Kobieta skinęła głową przyjmując komplement.
-Nazywam się Lurinna. Czy znalazł by się dla mnie pokój?- Zanosiło się na to, że deszcz nie ma zamiaru ustawać, a ja nocą i w tej pogodzie nie miałam ochoty się jeszcze włóczyć.
<Avarusa?>
-Przyjemna gra.- Uśmiechnęłam się do niej. -Nie spodziewałam się takiego przeciwnika.- Dodałam z wyrazami uznania. Kobieta skinęła głową przyjmując komplement.
-Nazywam się Lurinna. Czy znalazł by się dla mnie pokój?- Zanosiło się na to, że deszcz nie ma zamiaru ustawać, a ja nocą i w tej pogodzie nie miałam ochoty się jeszcze włóczyć.
<Avarusa?>
wtorek, 30 grudnia 2014
Od Avarusy
-Witam w Karczmie pod Brykającym Kucykiem.- krzyknęła zadowolona
barmanka gdy goście zaczęli wchodzić do środka. Zazwyczaj byli to stali
klienci i tutejsi pijacy, jej to nie przeszkadzało bo im bardziej pijany
tym bardziej łatwiej go oszukać i zwieść. Na jej twarzy pojawił się
promienny uśmiech.
-Dzisiaj wyglądasz jeszcze piękniej Aku.- ktoś rzucił komplementem, a ona zaśmiała się.
-Dziękuje bardzo, wiec czego sobie życzą dzisiaj Panowie?- zapytała.
-Dla wszystkich miód pitny!- ktoś krzyknął a ona zadowolona zaczęła nalewać i stawiać na barze. Lubiła tutaj pracować szczególnie że w karczmach przesiadywało dużo mężczyzn których łatwiej oszukać.
-Proszę bardzo.- podała ostatni miód mężczyźnie w pelerynie i wróciła na swoje stanowisko. Trochę posprzątała i podała specjalności kucharzyny do paru stolików. Potem na krótka przerwę zaszyła się w kuchni i usiadła na taboreciku.
-Jak widzę udany dzisiaj dzień.- powiedział starszy mężczyzna który pracował tutaj dość długo na posadzie szefa kuchni.
-Jak zawsze.- odpowiedziała zadowolona. Tylko on znał jej sztuczki i nie grał z nią w kości, pewnie dlatego że jego żona oszukiwała go i od tamtej pory jest strasznie na to uczulony. Aku parę razy próbowała go zwieść, jednak potem uznała że jest godnym przeciwnikiem. On nie wyjawił jej sztuczek a ona w podziękowaniu dawała część łupów. Dość sprawiedliwy układ, według niej. Często opłacalny bo dostawała różne słodkości.
-Aku wracaj do pracy.- krzyknął szef z sali. Ona poprawiła swoje ubranie i przybrała uroczy uśmiech. W karczmie pojawił się ktoś nowy, łatwo było to zauważyć bo inni patrzyli się na ową zakapturzoną postać i szeptali od ucha do ucha.
-Co podać?- zapytała, a on lub ona wskazał palcem w stronę rumu.
-Już się robi.- wzięła butelkę i nalała do kufla, położyła przed postacią i uważnie się jej przyglądała.
-Nigdy Cię tutaj nie widziałam, jesteś podróżnikiem?- chciała za wszelką cenę zobaczyć twarz owej osoby. Wzięła ze swojej kieszeni kości do gry i zaczęła się nimi bawić.
-A może zagramy?- uśmiechnęła się. Miała swoją taktykę, lubiła wygrywać i widzieć wykrzywione twarze swych przeciwników gdy widzieli że przegrywają. Jednak pozwalała wygrać, by ofiara się nie zniechęciła.
<Ktosiu? Może zagrasz ze mną?>
-Dzisiaj wyglądasz jeszcze piękniej Aku.- ktoś rzucił komplementem, a ona zaśmiała się.
-Dziękuje bardzo, wiec czego sobie życzą dzisiaj Panowie?- zapytała.
-Dla wszystkich miód pitny!- ktoś krzyknął a ona zadowolona zaczęła nalewać i stawiać na barze. Lubiła tutaj pracować szczególnie że w karczmach przesiadywało dużo mężczyzn których łatwiej oszukać.
-Proszę bardzo.- podała ostatni miód mężczyźnie w pelerynie i wróciła na swoje stanowisko. Trochę posprzątała i podała specjalności kucharzyny do paru stolików. Potem na krótka przerwę zaszyła się w kuchni i usiadła na taboreciku.
-Jak widzę udany dzisiaj dzień.- powiedział starszy mężczyzna który pracował tutaj dość długo na posadzie szefa kuchni.
-Jak zawsze.- odpowiedziała zadowolona. Tylko on znał jej sztuczki i nie grał z nią w kości, pewnie dlatego że jego żona oszukiwała go i od tamtej pory jest strasznie na to uczulony. Aku parę razy próbowała go zwieść, jednak potem uznała że jest godnym przeciwnikiem. On nie wyjawił jej sztuczek a ona w podziękowaniu dawała część łupów. Dość sprawiedliwy układ, według niej. Często opłacalny bo dostawała różne słodkości.
-Aku wracaj do pracy.- krzyknął szef z sali. Ona poprawiła swoje ubranie i przybrała uroczy uśmiech. W karczmie pojawił się ktoś nowy, łatwo było to zauważyć bo inni patrzyli się na ową zakapturzoną postać i szeptali od ucha do ucha.
-Co podać?- zapytała, a on lub ona wskazał palcem w stronę rumu.
-Już się robi.- wzięła butelkę i nalała do kufla, położyła przed postacią i uważnie się jej przyglądała.
-Nigdy Cię tutaj nie widziałam, jesteś podróżnikiem?- chciała za wszelką cenę zobaczyć twarz owej osoby. Wzięła ze swojej kieszeni kości do gry i zaczęła się nimi bawić.
-A może zagramy?- uśmiechnęła się. Miała swoją taktykę, lubiła wygrywać i widzieć wykrzywione twarze swych przeciwników gdy widzieli że przegrywają. Jednak pozwalała wygrać, by ofiara się nie zniechęciła.
<Ktosiu? Może zagrasz ze mną?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)