.

.
.
.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jawa czy sen?. Pokaż wszystkie posty
>Szablon wykonała Jill dla Zaczarowane-Szablony
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jawa czy sen?. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 czerwca 2015

Od Tenebris - Cd. Acaira

Sen jak zwykle miałam lekki, toteż każdy szmer w lokalu powodował gwałtowne przebudzenie się. Za każdym razem przeklinałam lokatorów z sąsiednich pokoi. Do długiej listy tego, co nie pozwalało mi spokojnie pospać, doszło łóżko. Było ono najzwyczajniej w świecie za wygodne. Przywykłam do warunków "ekstremalnych", czyli spania na ziemi, czasem pod dachem. Niby powinnam zachowywać się tak, jak na osobę z poważnego rodu przystało, jednak nie potrafiłam. Od zawsze wolałam wolność, niewygodę ciągłej podróży. Czyli wszystko to, czego Lunam oraz Interfectorem unikali jak ognia. Usiadłam po turecku na pościeli. Pierwsze promienie wschodzącego słońca przedostawały się przez niezbyt czystą szybę. Tylko kiedy miałam spotkać się z moim wczorajszym gościem? Zmusiłam szare komórki do porannego wysiłku.
- Czyli sam przyjdzie... o świcie?- wymruczałam pod nosem
Wstałam i zabrałam się za ogarnięcie. Zajęło mi to stosunkowo mało czasu, a jednak wystarczająco dużo. Przebrana, prawie gotowa do drogi znów usiadłam na łóżku. Zaczęłam pakować fiolki z różnokolorowymi zawartościami, zapasowe strzałki i jakieś drobiazgi. Trafiały one do średniej wielkości, skórzanej torebki na ramię. Usłyszałam rytmiczne pukanie, a zaraz po nim dźwięk otwieranych drzwi. Rzuciłam osobnikowi przelotne spojrzenie i wróciłam do swojego zajęcia.
- Witaj.
- Witaj.- odpowiedziałam
I tyle z rozmowy. Podniosłam się, w ręce trzymając swój mały bagaż. Wyszliśmy najpierw z pokoju, potem z budynku. Na zewnątrz panował przyjemny chłód. Uśmiechnęłam się lekko. Tropiciel czekał cierpliwie przy sąsiednich zabudowaniach. Przywołałam go gwizdnięciem.
- Gdzie najpierw się wybieramy?- zapytałam Acaira

<Acair? To gdzie jedziemy? :D>

sobota, 6 czerwca 2015

OD Acaira CD Tenebris

Przygwoździłem nieznajomego do ściany i przyłożyłem nóż do gardła. Spod kaptura spoglądały niewielkie oczka odbijające słabe światło księżyca.
- Czego tu szukasz?! - syknąłem gniewnie.
Na wynędzniałej twarzy przywodzącej na myśl łeb szczura wpełzł chytry uśmieszek. Drobny osobnik zacharczał cicho.
- Ivarze co takiego wygnało cię tak daleko od domu? - niski charkot ponownie wydobył się z jego ust.
Dopiero teraz zrozumiałem, że to śmiech. Czym prędzej schowałem nóż do pochwy przy pasie i podniosłem łotra nieznacznie nad ziemią.
- Kto cię przysłał przeklęty pomiocie? - cały gniew umknął pozostawiając po sobie zimną precyzję i spokój.
- Stary przyjaciel posyła ci pozdrowienia. - człowieczek wyszczerzył żółte zęby niczym samorodki w przepastnych czeluściach jamy gębowej.
- W takim razie porozmawiajmy o nim. - uśmiechnąłem się wyjątkowo paskudnie.

Sen nadal nie przychodził. Wstałem z prowizorycznego posłania i podszedłem do okna. W ciemności nocy majaczył budynek gospody, wszelkie światła w oknach pogasły już jakiś czas temu. Do świtu pozostało kilka godzin. Mimowolnie powróciłem myślami do pijanego w sztorc szczurka pozostawionego w jednej z bocznych uliczek. Informacje, które tak chętnie wyjawił nie zaskoczyły mnie. Rodzina Tenebris jak i sama łowczyni mieli wielu wrogów. Nie zdziwiłbym się, gdyby za zniknięciem siostry i listem gończym stała jedna i ta sama osoba. Bardzo niebezpieczna. Po "przyjacielskiej pogawędce" spiłem szpiega krasnoludzkim spirytusem zawiniętym z gospody. Pozostawiłem mu jeszcze na pamiątkę sfałszowany list od informatora, gdzie rzekomo powinna udać się łowczyni. To nie zatrzyma pogoni, a jedynie ją opóźni. Postanowiłem zająć lokum w postaci zagraconego strychu starej kamienicy na przeciwko karczmy. Wolałem mieć pewność, że nikt nie zecce zakłócić spokojnego snu Tenebris.

<Tenebris? Wstawaj ptaszyno :)>

wtorek, 19 maja 2015

Od Tenebris - Cd. Acaira

Mężczyzna zniknął za grubymi drzwiami. Nawet nie dał mi szansy na odpowiedź. Machnęłam niedbale ręką, jakbym odganiała nieznośną muchę.  W gruncie rzeczy tak było. Kłębiące się myśli można by porównać akurat do tego zwierzęcia. Siedziałam tak, obserwując zawiniątko leżące na stoliku. Po jakimś czasie zmusiłam się do wstania i opuszczenia pomieszczenia. Wolnym krokiem przebyłam niewielką odległość dzielącą mnie od drzwi. Otworzyłam je, by potem zamknąć na klucz. W korytarzu można było wyczuć słodkawy zapach wina i przyjemny mięsnej potrawki. Zignorowałam wszelkie "błagania" organizmu o posiłek, po prostu nie mogłabym nic przełknąć. Wymknęłam się przejściem dla pracowników. Jakoś nie miałam ochoty na pokazywanie się gościom oberży. Wychodząc na zewnątrz poczułam orzeźwiający chłód, taki którego można doświadczyć jedynie o późnych porach wieczornych oraz nocnych. Rozejrzałam się po najbliższej okolicy, chcąc znaleźć kłopotliwego zwierza.
- Gdzież to on mógł pobiec...- powiedziałam sama do siebie
Nie mając zbyt wielu pomysłów po prostu przyłożyłam palce do ust i głośno zagwizdałam. Znikąd pojawił się Tropiciel. Spiorunowałam go spojrzeniem. W normalnych okolicznościach zapewne podniosłabym głos, jednak teraz byłam zbyt wyczerpana. Nakazałam mu zostać pod drzwiami lokalu. Miałam cichą nadzieję, że zrozumiał kilkukrotnie wypowiedziane polecenie. Sama wróciłam do swojej chwilowej siedziby. Uprzednio doprowadzając się do porządku, runęłam na łózko. Sen przyszedł szybko, wręcz zbawiennie.

<Acair?>

poniedziałek, 18 maja 2015

Od Acaira Cd Tenebris

Uśmiechnąłem się lekko, podnosząc jeden kącik ust.
- Zalazłaś magom za skórę? Jest jeszcze ktoś. Pewien żywiołak, potrafi otwierać portale. Być może będzie w stanie nam pomóc. - oczami wyobraźni ujrzałem znajomą twarz - Przyjdę po ciebie jutro o świcie, potem wyruszamy.
Wstałem nieśpiesznie z krzesła, spoglądając w stronę okna.
- Mam cichą nadzieję, że twój pieszczoch nie narozrabia zbytnio podczas podróży. - skierowałem kroki w stronę drzwi - A i nie zawracaj sobie głowy prowiantem, wszystko będzie gotowe na jutro. Życzę ci dobrej nocy. - skłoniłem się lekko jak wymagała tego wpojona mi kultura.
Wyszedłem z pokoju łowczyni nie czekając na odpowiedź. Moje myśli zaprzątały teraz inne sprawy. Pospiesznie opuściłem karczmę odprowadzany wzrokiem kilku stałych bywalców. Zapadający zmierzch powitał mnie chłodnym powiewem wiatru. Kluczyłem jakiś czas wśród ciemnych uliczek, by przystanąć za rogiem jednej z nich. Ktoś podążał za mną od samej gospody. Pochwyciwszy odgłos stawianych niemal bezszelestnie stóp, wychyliłem się zza muru budynku i złapałem drobnego jegomościa, wciągając wgłąb wąskiego zaułka. Czyżby ktoś jeszcze interesował się panną Interfectorem?

<Tenebris?>

czwartek, 8 stycznia 2015

Od Tenebris - Cd. Acaira

Co wybrać? Ganianie za portalami, czy wplątanie w to wszystko magów? Westchnęłam głośno, wzrok skupiłam na malutkim zawiniątku. Musiałam odbić siostrę albo to co mogło z niej zostać.
- Muszę to przemyśleć.
Kiwnął głową na znak zrozumienia. Przymknęłam oczy, skupiłam się na najważniejszym- uratowaniu Iany. Moje przemyślenia przerwały dziwne dźwięki dobiegające z ulicy. Wstałam szybko, a krzesło upadło. Szybko podeszłam do okna, po czym wyjrzałam przez nie. Jak się okazało Tropiciel wyrwał hak, który nadal trzymał się wodzy. Zwierze próbowało złapać szczeniaka. Biedny pies uciekał najszybciej jak mógł, w akcie desperacji schował się pomiędzy dwoma budynkami.
- Tropiciel!- wrzasnęłam wychylając się lekko- Zostaw tego psa!
Nie podziałało. Eh... uparta bestia z niego.
- No zostaw go!
Tym razem poskutkowało. Odetchnęłam z ulgą, kiedy zaczął wycofywać się. Jeszcze przez chwilę patrzyłam jak kładzie się blisko drzwi lokalu, wolałam mieć pewność, że nie narobi więcej szkód. W końcu odwróciłam się i dość szybko podeszłam do stołu.
- Skaranie boskie z tym zwierzęciem.- mruczałam pod nosem
Podniosłam krzesło i usiadłam.
- Co się stało?- zapytał Acair
- Szkoda gadać. Więcej z Tropiciela kłopotów, niż pożytku.
- Mhm... Więc jak? Ile potrzebujesz czasu na podjęcie decyzji?
- Tyle co nic.- powiedziałam szybko- Nie liczyłabym na pomoc ze strony magów. Szukanie portali bardziej mi odpowiada.

< Acair?>

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Od Acaira Cd Tenebris

Kiwnąłem głową i w milczeniu ruszyłem za dziewczyną, odpowiadając na wrogie spojrzenia pijanej zgrai. Pewnie sądzili, że zdołałem uwieść łowczynię... Miałem tylko cichą nadzieję, że Tenebris nie zauważy tęsknych spojrzeń pochłonięta własnymi myślami. Wyszliśmy na wąski korytarz prowadzący do pokoi i na wyższe piętra. Z ulgą zamknąłem za sobą drzwi, odcinając się tym samym od gwaru i smrodu wielkiej sali. Szliśmy kawałek w mroku, gdyż niewielkie okienko na końcu korytarza nie dawało dość światła. Gdzieś w kącie zapiszczała mysz, bądź szczur i stworzenie przemknęło pod nogami, chrobocząc o podłogę pazurkami. Moja towarzyszka pozostała jednak spokojna. Wreszcie zatrzymaliśmy się przed odpowiednimi drzwiami. Skąd dziewczyna wiedziała, które to, pozostało tajemnicą. Przekręciła klucz i otworzyła wejście z głośnym zgrzytem zawiasów. W pokoju panował lekki zaduch, więc szybkim krokiem przemierzyła całą długość pomieszczenia i uchyliła okno o wyjątkowo brudnych szybach.
- Ale nora...! - syknęła pod nosem.
Podszedłem do stołu i zapaliłem do połowy wypaloną świecę przy pomocy krzesiwa.
- Komnata królewska to to nie jest. - westchnąłem, rzucając krytyczne spojrzenie na zaniedbany pokój - Mogę zaoszczędzić ci nocnych sąsiadów. - wyszeptałem kilka słów w ojczystym języki, a wszystkie stworzonka, poczynając od pcheł i roztocza, kończąc na karaluchach wielkości mojego kciuka zniknęły między szczelinami desek podłogi. 
- Nie wrócą dopóki wynajmujesz pokój. - powiedziałem uspokajająco, widząc wyraz najwyższego obrzydzenia na twarzy Tenebris.
- Przejdźmy może do konkretów. - usiadła przy stole, ściskając w dłoni zawinięty w jedwab pukiel włosów siostry.
- Jak sobie życzysz. - zająłem miejsce naprzeciwko - Podobno ostatnią osobą, która widziała Ianę żywą, była stara pokojówka. Zamierzała dziewczynie przynieść kolację, kiedy usłyszała jej krzyki i dziwne zawodzenie. Wchodząc do pokoju, zobaczyła demona wciągającego pannę Interfectorem w zielonkawy portal. Spotkałem się już z czymś takim i sądzę, że została uprowadzona do Pustki.
- Jak zamierzasz pomóc mi ją odnaleźć? - spytała obojętnym głosem, błądząc myślami gdzieś daleko.
- Istnieje kilka możliwości. Potężni magowie mogą otworzyć portal, możemy również odnaleźć Wrota. Ostatnimi czasy otwierają się w wielu miejscach. Decyzja należy do ciebie Tenebris.

<Tenebris?>

sobota, 3 stycznia 2015

Od Tenebris - Cd. Acaira

Westchnęłam cicho. Dlaczego akurat Iana? Przecież to taka wątła i delikatna istotka. Nie przeżyłaby w niewoli. Do tego zapewne była poważnie ranna, kiedy porwano ją. W głowie miałam obraz niskiej, aczkolwiek urokliwej dziewczyny. Wiecznie uśmiechniętej, lecz często atakowanej przez przeróżne choroby. Dlaczego ona? Przecież nie nadawała się do niczego. Nawet nie potrafiła dobrze trzymać sztyletu.
- Tenebris?- doszedł mnie głos z oddali
Zamrugałam kilka razy. No pięknie, znów bujałam w obłokach.
- Hm?
- Zdaje mi się, że ignorowałaś to co mówiłem.
- Przepraszam, odpłynęłam. To co mówiłeś?
- Szukasz ze mną Iany, czy wracasz do domu?
Obie propozycje prowadziły do powrotu, jednak poszukiwania bardziej mi odpowiadały. Złapałam za rękojeść noża i delikatnie szarpnęłam. Wyszedł gładko. Metalowe ostrze błysnęło w blasku świecy. Po raz kolejny goście popatrzyli na mnie. Nie cierpiałam tego. Byłam aż tak straszna?
- Tenebris!
- Szukam! Poczekaj chwilę, zaraz wrócę.
Kiwnął głową. Wstałam i rzucając ciche "przepraszam" ruszyłam między stolikami, do właściciela lokalu. Poczułam na sobie czyjś wzrok, a zaraz potem jakiś pijak zawiesił mi się na ramieniu. Fuknęłam coś o niebezpieczeństwie- natychmiast odsunął się na bezpieczną odległość. Zatrzymałam się przy barze. Minęło dobre kilka minut zanim mężczyzna stojący za ladą raczył zwrócić na mnie uwagę.
- Coś potrzebujesz?- rzekł miłym tonem
- Pokój, na noc.
- Rozumiem, poczekaj.
Zniknął za kotarą, by wrócić z kluczem. Wyjaśnił jak dojść do sypialni. Zapłaciłam i czym prędzej wróciłam do Acaira. Nie zajęłam swojego miejsca, tylko stałam jak głupia.
- Przepraszam, że tyle to trwało.- mruknęłam- Lepiej chodźmy do pokoju.- pokazałam kluczyk- Kręci się tu sporo typów o wiele nieprzyjemniejszych ode mnie. Większość z nich pewnie teraz podsłuchuje.

<Acair?>

piątek, 2 stycznia 2015

Od Acaira Cd Tenebris

Rozsiadłem się wygodniej naprzeciw łowczyni, stawiając na stole dzban najlepszego wina, jakie tu mieli.
- Porozmawiajmy. - uśmiechnąłem się z przymusem.
- Jeśli moje towarzystwo tak cię drażni, dlaczego nie przysiądziesz się do kogoś innego? - spytała jadowicie, wskazując na sąsiednie stoliki.
- Niestety nie mogę. - wzruszyłem ramionami - Wysłano mnie, bym odnalazł słynną Tenebris. Widzisz,  na świecie zaczyna rządzić chaos, a to wyjątkowa szansa dla takich jak my.
Zmierzyła mnie chłodnym spojrzeniem.
- Nie sądzę. - chwyciła kieliszek z zamiarem odejścia, jednak złapałem ją za nadgarstek.
- Usiądź, mam ci coś ważnego do przekazania. - przez ułamek sekundy mierzyliśmy się wzrokiem.
Wreszcie usiadła, być może wiedziona ciekawością.
- Streszczaj się, mój czas jest cenny. - rzuciła oschle.
- Poznajesz? - na stół położyłem niewielkie zawiniątko.
Powoli odwinęła jedwabny materiał, wpatrując się z nieodgadnionym wyrazem twarzy w kobiecy kosmyk włosów.
- Co to ma znaczyć? - spytała lodowato, z trudem panując nad emocjami.
- Na prawdę nie wiesz do kogo należą? - założyłem ręce na piersi.
Łowczyni błyskawicznie sięgnęła po nóż i wbiła go w drewniany blat. Goście przy najbliższych stołach nadaremnie próbowali za wszelką cenę wtopić się w ściany. Jak widać sława kobiety była tu dobrze znana.
- Włosy pozostawiono w komnacie twojej siostry Iany w kałuży krwi. Wynajęto mnie, bym odlazł cię i sprowadził do domu..
- Zapomnij....! - syknęła wściekle.
- Lub - kontynuowałem niezrażony - pomógł w odnalezieniu siostry. Osobiście wolałbym to drugie. Na świecie na prawdę nie dzieje się dobrze. Demony zaczynają przenikać do naszego świata z Pustki, - nachyliłem się nad stołem - a starodawny wróg przebudził się. Podejrzewam, że Iana jest jedną z ofiar  uprowadzonych przez istoty nie z tego świata.

<Tenebris?>

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Od Tenebris

Usiadła w miękkim fotelu. Mebel jak i całe pomieszczenie urządzone było w wiktoriańskim stylu. Mężczyzna w średnim wieku wszedł do pomieszczenia. Podał jej kubek i zajął miejsce naprzeciwko. Upiła łyk gorącej herbaty.
- Więc przyjechałaś po towar... Nie za wcześnie?
- Co dwa miesiące, ostatniego dnia odbieram trucizny, a tobie teraz zaczęło coś nie pasować?- mruknęła oschle
Momentami miała dość handlarza. Często powstrzymywała się od uduszenia go lub rzucenia na pożarcie Tropicielowi.
- Nigdy się nie zmienisz, co?
- Jak widzisz nie.- odparła
- Hej, Kona!- wskazał na jedną ze służek- Przynieś Pani paczkę.
Dziewczynka ukłoniła się i szybko zniknęła z pokoju. Większość mieszkańców tego domostwa wiedziała, że nie należy prowokować Tenebris, kiedy Tropiciel jest w pobliżu. Tak więc fiolki otrzymała w bardzo szybkim tempie. Zapłaciła i opuściła budynek. Dosiadła zwierzęcia i ruszyła w drogę. Byleby jak najszybciej opuścić Bulangan.
~*~
Gdy wjechała do mniejszego z leśnych miast, noc zapadła na dobre. Księżyc górował nad koronami drzew oraz dachami domów. Z gardła Tropiciela raz po raz wydobywały się bulgoczące dźwięki. Zmęczył się. Jego właścicielka nie była w lepszym stanie. Nie cierpiała wypraw w głąb moczar. Zabierały za dużo czasu i energii, do tego strzępiły nerwy. W końcu potwór nie wytrzymał i po prostu położył się przed jakimś budynkiem. Z ust kobiety wydostała się wiązanka przekleństw. Zeszła z grzbietu pupila, a wodze przywiązała do wystającego haku. Podeszła do drzwi, pchnęła je i weszła do środka. Zaatakował ją ostry zapach różnego rodzaju trunków. Świetnie, znów wylądowała w jakiejś podrzędnej spelunie. Przeklinała pecha, który trzymał się jej od kilku dni. Zajęła stolik w kącie, chcąc odizolować się od reszty. Podeszła do niej jedna z kelnerek.
- Czym mogę służyć?- zapytała cicho
- Lampkę białego wina, jeśli łaska.- odparła czarnowłosa
Nastolatka kiwnęła głową, odeszła. Łowczyni wyjęła z kieszeni mały notes oraz ołówek. Powoli przewracała kartki, uważnie czytając wypisane tam zlecenia.
- Proszę.- dobiegł ją cienki głos
Uśmiechnęła się i wręczyła dziewczynie kilkanaście monet.
- Reszty nie trzeba. Potraktuj to jak zapłatę i napiwek w jednym.
Nie odrywała wzroku od linijek tekstu. Raz po raz kreśliła coś, dopisywała.
- Jeśli tak dalej pójdzie, to nie będę miała czasu dla siebie.- wymruczała pod nosem
Przekreśliła poszukiwanie jakiegoś rzadkiego gada. Nie miała ochoty wracać na moczary szybciej niż za dwa miesiące. Sięgnęła po wino, wypiła całą zawartość lampki za jednym zamachem. Ktoś dosiadł się bez uprzedzenia. Nie zwróciła na to uwagi.
- Witaj.- powiedziała
Kto to był? Nie miała zielonego pojęcia. Jednak zasady, które wpierała jej matka nakazywały uprzejmość dla każdego.
<Ktoś?>