.

.
.
.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niewyjaśnione. Pokaż wszystkie posty
>Szablon wykonała Jill dla Zaczarowane-Szablony
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niewyjaśnione. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 lutego 2015

Od Nelly - Cd. Asmistusa

Wzdrygnęłam się, słysząc gniewny, donośny głos Asmistusa. Z jego tonu wynikało, że zachwycony nie był. Nie zdziwiło mnie to; spodziewałam się podobnej reakcji, ale nie przewidywałam, że tak szybko odkryje moje zniknięcie. Miałam nadzieję, iż tłum ludzi przyciągnie uwagę czarodzieja na odpowiedni czas, a ja wówczas znajdę sobie lepszą kryjówkę. Teraz nie wiedziałam nawet, gdzie dokładnie jest. Wolałam jednak nie ryzykować wychylania się z wozu. Już nie raz byłam w takiej sytuacji i za każdym razem zdołałam uciec. Może jeszcze nigdy nie gonił mnie potężny mag, ale to chyba nie robi żadnej różnicy.
Postanowiłam przymknąć drzwi wozu i poczekać. Po kilku minutach uznałam, że mogę sobie pozwolić na ich rozchylenie; w ten sposób zorientuję się przynajmniej, czy mieszczanie powrócili do swoich rutynowych zajęć. Nacisnęłam na klamkę i, ku mojemu przerażeniu, stanęłam oko w oko z jakimś wyjątkowo grubym mężczyzną w średnim wieku. Próbowałam wyśliznąć się bokiem, ale zasłonił przejście całą powierzchnią swojej wielkiej sylwetki.
- Co ty tu... co ty tutaj, do diabła, robisz? Jakim prawem znalazłaś się w moim wozie?! - wykrztusił, wściekły i zdumiony zarazem, kiedy już odzyskał głos.
- Ja tylko... No bo jakaś drewniana skrzynka wypadła z pana wozu, więc podniosłam ją i weszłam do środka, żeby włożyć ją tam z powrotem, a potem drzwi się zatrzasnęły, a ja nie mogłam już wyjść, iii... - skłamałam, ku swojemu zdumieniu, bardzo przekonująco. To nie był zamierzony efekt, ale i tak byłam zszokowana i przestraszona, więc moja wymówka zabrzmiała całkiem naturalnie. Widocznie moje zachowanie wzbudziło w kupcu coś na kształt litości, bo posłał mi dobrotliwy uśmiech.
- Dobrze już. Zmykaj stąd, smarkulo - powiedział życzliwie. Całkiem miły, porządny i z pewnością uczciwy człowiek. Wielka szkoda, że nie zauważył sakiewki zawierającej jego zarobki, którą ściskałam w dłoni. Wymamrotałam pod nosem jakieś przeprosiny, po czym prędko wybiegłam z wozu. I wpadłam prosto na Asmistusa. Cofnęłam się gwałtownie. Wiedziałam, że ucieczka nie ma sensu, bez trudu by mnie dogonił, jeszcze bardziej wściekły.
- Ja... przepraszam? - spytałam raczej, niż stwierdziłam, i wyciągnęłam przed siebie dłoń z sakiewką w nadziei, że to mnie jakoś uratuje.

< Asmistus? xD>

Od Asmistusa - Cd. Nelly

Asmistus przeszedł kilka kroków a tłum posłusznie przed nim uskakiwał. Zapewne wiedzieli z kim mają do czynienia. Mag słynął z niestałego, wybuchowego charakteru i skłonności do nagłych zamian ludzi w przedmioty i zwierzęta. Póki co jednak miał całkiem dobry humor. Szedł raźnym krokiem, pogwizdując skoczną melodyjkę.
Darrick tymczasem rozglądał się czujnie. To właśnie on spostrzegł brak dziewczyny i poczuł koszmarną gulę w gardle. Czyżby mag był na tyle szalony, że już ją w coś zamienił? Albo jeszcze gorzej, wysłał drobinkę do królestwa demonów, lub cholera wie gdzie. Stanął wiedziony strasznym przeczuciem. Seen szedł obok pod postacią człowieka. Wolał już bardziej nie rzucać się w oczy. Kto wie jakie osoby znalazłyby się w tłumie, a martwy Nag to zawsze świetny sposób rozpoczęcia dnia.
- Asmistusie! - warknął Darrick przyciągając uwagę zarówno otoczenia jak i samego Naga.
Czarownik jednak najwyraźniej nie miał zamiaru zaszczycać nikogo swym cennym spojrzeniem i nie zrażony szedł dalej.
Wojownik wyszedł mu przed nos z gniewną miną.
- Co zrobiłeś z Nelly!
- Kim?
- Do jasnej cholery! To ta dziewczyna która z nami była.
Wzruszył niedbale ramionami.
- A więc tak się nazywała. Cóż. Chyba gdzieś tu...- rozejrzał się wokół po zaciekawionych twarzach. - ...była.
- Nie ma jej!
- Trudno. Zamienię cię w dziewczynę i zajmiesz jej miejsce.
Czerwonowłosy odskoczył jak porażony prądem.
- Jesteś obłąkany! Jeśli gdzieś ją wysłałeś. W jakiekolwiek niebezpieczne miejsce, zapłacisz za to!
Czarownik zamarł, lekki grymas gniewu zaburzył dotychczasowy spokój bladej twarzy.
- Grozisz mi? - wyszeptał straszliwie.
Niebo natychmiast, w magiczny zapewne sposób zakryło się ciemnymi, burzowymi chmurami, jakby reagując na zmienny charakter maga. Stojący nieopodal ludzie zaczęli uciekać w popłochu wiedząc, że zaraz prawdopodobnie rozpęta się piekło. Asmistus jednym nerwowym ruchem poprawił płaszcz który lekko lśnił od zgromadzonej magii.
- Dziewczyna i tak jest już moja. Przynajmniej na umówiony czas. Naprawdę sądzisz, że będzie w stanie mi uciec? - prychnął zagniewany. - Znajdę ją wszędzie, a wtedy odpowiednio ukarzę za takie zachowanie! - specjalnie podniósł na końcu głos aby było go lepiej słychać.

<Nelly? ^^ >

poniedziałek, 2 lutego 2015

Od Nelly - Cd. Asmistusa/ Darricka

- Nie wrócę do domu? Tak się składa, że ja nie mam domu - odpowiedziałam, zadowolona z siebie, bo zabrzmiało to dosyć odważnie.
- Nie obchodzi mnie to. Po prostu lepiej nie próbuj uciekać.
- Nie zamierzam... Dlatego mógłbyś mnie wreszcie puścić - odsunęłam się od niego.
- Teraz już cicho. Nie ruszajcie się lepiej z miejsca - mruknął mag, idąc w kierunku środka tej dziwnej komnaty.
- Jeśli to takie niebezpieczne, po co mamy podróżować po tych jego wymiarach? Nic z tego nie rozumiem. Równie dobrze może zrobić to sam, a my nie jesteśmy tu do niczego potrzebni - stwierdził wyraźnie niezadowolony Seen, kiedy tylko Asmistus oddalił się odrobinę.
- Skąd ja mam wiedzieć? Nie bulwersuj się tak - Darrick wzruszył ramionami, demonstrując swoją obojętność.
- Nelly? Jakiś pomysł?
- No bo... mu chodzi o mnie, nie o was - zaczęłam cicho.
- I co w związku z tym?
- Nie mam najmniejszego pojęcia.
Nag odburknął coś pod nosem. Nie słuchałam go, z zaciekawieniem śledząc każdy ruch czarodzieja. Zatrzymał się dokładnie w centrum sali. Dopiero wtedy zauważyłam, że stał tam jakiś pojedynczy, niewysoki mebel, chyba biurko. Na jego blacie leżała otwarta księga. Mag rzucił na nią okiem, po czym szybko, jakby ze zniecierpliwieniem, przerzucał kolejne stronnice. Nagle nad książką zmaterializował się strumień światła, z czasem coraz większy. Powstało coś w rodzaju portalu wiszącego bezładnie w powietrzu. Na nim pojawiały się ruchome obrazy. Przełknęłam ślinę niespokojnie. Nie wiedziałam, jak to możliwe, ale skądś je znałam. Po jakimś czasie zwierciadło zniknęło, a Asmistus spojrzał na nas z nieokreślonym uśmiechem.
- Już mam to, czego potrzebowałem. Możemy wracać.
Nieoczekiwanie całe nasze otoczenie uległo diametralnym zmianom. Kryształową posadzkę zastąpiła kostka brukowa, a ściany komnaty stały się ścianami budynków umieszczonych wokół okrągłego placu. Pod nimi było widać sporo straganów wędrownych handlarzy. Obok nas przechadzały się tłumy ludzi. Wszyscy momentalnie stanęli w miejscu, spoglądając ze zdziwieniem w naszą stronę.
- Cholera... To nie to miejsce - mruknął Asmistus.
- No chyba wiemy - odezwał się Darrick ponuro - I co teraz? - spytał. Ludzie z zainteresowaniem słuchali rozmowy. Zapanowała dziwna cisza.
- Nie mogę przenieść nas gdzie indziej, oni nie mogą tego zobaczyć.
- Świetnie.
Dostrzegłam w tej sytuacji szansę dla siebie. Nie wiedziałam co prawda, gdzie byłam, ale szybko mogłam zdobyć informacje i nie miałam nic do stracenia. Darrick i Seen jakoś sobie poradzą, na pew Spojrzałam na czarodzieja. Chyba nie zwracał na mnie uwagi. Bardzo, bardzo powoli wycofałam się, mijając kolejne osoby. W ten sposób dotarłam do otwartego wozu wypełnionego towarami. Uśmiechnęłam się do siebie. Idealna kryjówka i źródło dochodu w jednym. Niewiele myśląc, wskoczyłam do środka.

<Asmi, Darrick? >

sobota, 31 stycznia 2015

Od Asmistusa/ Darricka - Cd. Nelly

Czarownik rozejrzał się zadowolony. Zaraz jednak zmarszczył znacznie brwi i warknął coś, zapewne przekleństwo w nieznanym języku. Za to Seen chyba zrozumiał, bo zaczął się śmiać cicho.
- Co jest? Czyżbyś miał niechcianych gości? - zadrwił.
Został obrzucony wściekłym spojrzeniem.
- Ostatnio coraz częściej mam z tym problem. - stwierdził przerzucając rozrzucone w pozornym chaosie zwoje.
Panował specyficzny, nieco duszący zapach. Brak okien tylko potęgował ogólny efekt. Darrick zmarszczył brwi i rozejrzał się ciekawsko. Podszedł do pierwszej półki uginającej się pod ciężarem ksiąg o złotych brzegach.
- Nawet o tym nie myśl. - uprzedził mag, idąc do nieco brudnej ściany.
Dotknął jej w kilku, pozornie przypadkowych miejscach i rozstąpiła się, jakby była wykonana z wody. Nelly wpatrywała się we wszystko zdziwiona. Asmistus wiedząc jaki efekt robi mała sztuczka na gościach uśmiechnął się nieco.
- Mieliśmy ostatnio kilku niepowołanych gości, jak już wspomniałeś. - przeszedł przez ukryte wrota. - Skończyli raczej marnie. - dokończył, idąc szybko ciemnym korytarzem.
- Jak marnie? - zagadnęła dziewczyna.
Nie zatrzymał się jednak, ani nie odpowiedział. Tuż nad kosturem wzleciał delikatny ognik oświetlając coraz większe ciemności. Doszli do okrągłej sali bez jakichkolwiek drzwi. Po chwili jednak stwierdzili, że ściany wirują z niesamowitą szybkością, nie wydając nawet najmniejszego dźwięku. Co gorsza droga którą przybyli również zniknęła.
- Co wy tu trzymacie? Demony? - zadrwił Darrick.
- Niekiedy. - odparł mimochodem, wznosząc ręce.
Ściany zwolniły ukazując ciąg wejść, praktycznie identycznych. Niezliczone tunele za którymi ziała tylko ciemność.
- Panie przodem. - zażartował.
Nelly prychnęła, krzyżując ręce na piersi.
- Nie ma mowy.
Wzruszył ramionami i po zaledwie dwóch krokach zniknął. Seen zamrugał zaskoczony.
- To jakaś magia.
- Nie, no coś ty. W końcu jesteś tylko w gildii magów. - warknął Darrick, coraz bardziej nerwowy.
Zaraz potem poszedł w kroki maga i również zniknął. Nag spojrzał z powątpiewaniem na Nelly.
- I jak? Zawracamy, czy...
- Idziemy. - wzięła kilka głębszych oddechów i ruszyła.
Z początku nic się nie działo. Zaraz potem mocny, lodowaty podmuch zmierzwił jej włosy. Poczuła silne szarpnięcie do tyłu, a ciemność zniknęła przemieniona w oślepiający blask.
- Uważaj. - warknął mag przyciągając ją do siebie.
Jakimś trafem znaleźli się w wielkiej komnacie o kryształowych oknach, przez które jednak niczego nie było widać. Na zewnątrz panowała nieprzenikniona ciemność.
- Gdzie jesteśmy? - zapytała po chwili.
- A bo ja wiem? To mój własny wymiar. Stworzony dla zabawy. Bądź grzeczna albo już nigdy nie wrócisz do domu.

<Nelly? :3 Wybacz, że to nieco trwało ale sesja mnie pochłania :( >

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Od Nelly - Cd. Asmistusa/ Darricka

Spojrzałam na Asmistusa z ukosa, lekko przestraszona. On naprawdę nie żartował. Obserwowałam go od kilku dni i przewidywałam, jaki ma charakter, ale teraz, kiedy utrzymywałam z nim bezpośredni kontakt - sprawiał wrażenie osoby zdolnej do wszystkiego. Postanowiłam uważać i miałam nadzieję, że Darrick i Seen nie zrobią czegoś głupiego. Byłam im jednak bardzo wdzięczna. Choć znałam ich tak krótko, w ich obecności czułam się pewniej. Nie chciałam zostawać sam na sam z szalonym magiem.
Zastanawiałam się, dokąd on nas prowadzi. Z tego co wiedziałam, siedzib Gildii było kilka, a w najbliższej okolicy - jedna. Chyba najbardziej znana. I najmniej strzeżona. Wolałam tam nie wracać.
Podniosłam wzrok. Darrick szedł przodem. Kłócił się o coś z Asmistusem. Mówił stanowczo, ale szeptem, nie mogłam więc usłyszeć słów.
- Wiesz, o co chodzi? - spytałam Seena równie cicho.
- Nie wiem. Nie obchodzi mnie to.
- Na pewno? - widziałam dobrze, jak z zainteresowaniem spogląda w ich stronę. Nie wierzyłam mu.
- Tak.
- Przecież...
- Dowiesz się w swoim czasie.
- Nie to nie - wzruszyłam ramionami i spojrzałam przed siebie. Chyba już skończyli się kłócić.
- To tutaj - Asmistus odwrócił się w naszą stronę.
- Gdzie niby? - spytał Seen.
- Popatrz w górę.
Na wielkiej, wysokiej skale przecinającej drogę, która przewyższała postać Naga w wężowej postaci conajmniej trzykrotnie, wznosił się zamek o smukłych, strzelistych wieżach. Ten sam, którego archiwa miałam okazję przejrzeć ostatnio. Dobrze znałam specyfikę tej budowli, ale udawałam, że jestem zdziwiona i zachwycona widokiem pałacu, bo był przecież całkiem niebrzydki.
- Bardzo dobrze ukryta siedziba. Naprawdę - mruknął Seen sarkastycznie.
- Nie stoi tu po to, żeby nikt jej nie zauważył - warknął mag - Chodźcie za mną. Dokładnie za mną. To raczej ogólnodostępny zamek, coś w rodzaju biblioteki, ale my nie wchodzimy do holu głównego.
- Tak? To gdzie?
- Do części podziemnej - wtrąciłam odruchowo i zaraz tego pożałowałam, widząc pytający wzrok Asmistusa - Znaczy... tak mi się wydaje - wyjaśniłam trochę zbyt szybko.
- Cicho już. Nie dotykajcie niczego - odpowiedział mag po chwili zastanowienia.
Zeszliśmy w ślad za nim po wąskich, schowanych za posągiem obok skały schodach prowadzących w dół. Stanęliśmy przed sporych rozmiarów drzwiami wykonanymi z ciemnego marmuru. Asmistus wyraźnie wypowiedział kilka uroczyście brzmiących słów w nieznanym mi języku. Tak jak podejrzewałam, drzwi uchyliły się. Weszliśmy do środka. W pomieszczeniu panowała ciemność, ale mag rozjaśnił ją, wytwarzając niewielki, jasny płomień. Każda wolna przestrzeń była wypełniona rozrzuconymi księgami i pojedynczymi kartkami.

< Darrick/Asmistus? c:>

niedziela, 25 stycznia 2015

Od Asmistusa/ Darricka - Cd. Nelly

Czarownik siedział ze spokojem wpatrując się w dziewczynę czarnymi jak noc oczami. Złączył palce dłoni tworząc piramidkę, a po twarzy błądził mu bliżej nieokreślony uśmiech.
- No proszę, a już się obawiałem, że jednak jesteś głupia.
Uniosła wyżej głowę z hardą miną.
- Nie jestem.
- Mmm zobaczymy. - wstał zaś ławka z paskudnym sykiem zapadła się w sobie. - Za mną.
Zawahała się, ale nie na tyle aby go zdenerwować.
- Dokąd idziemy?
Nie odwrócił się nawet by sprawdzić czy ruszyła za nim.
- Do siedziby Władców Mgieł, oczywiście.
Zamarła wpatrzona z zaskoczeniem.
- Ale...
Tym razem stanął a przez twarz przeszedł wyraz zirytowania.
- Coś mówiłaś?
Z tyłu nadszedł Darrick z Seenem.
- My mówiliśmy. Idziemy z tobą.
- Wy? - nie starał się ukryć zdumienia. - Nie.
- Pff idziemy w takim razie z nią. - zarzucił dziewczynie rękę na szyję i potrząsnął jak jakimś kumplem. - Co nie? To nasza no... kamratka, czy coś.
- Od kiedy? - zadrwił.
- No... od zawsze. Idziemy razem albo wcale.
Asmistus zaśmiał się jakoś strasznie.
- Na prawdę sądzicie, że macie jakikolwiek wybór?
- Asmistusie, dobrze wiesz jak ja, że łatwiej ci będzie z nami współpracować niż męczyć i walczyć. Potrafimy strasznie uprzykrzyć komuś życie. - wskazał na Seena który stał teraz po prawej stronie Nelly, nadal milcząc.
Ale wyraz jego gadziej twarzy mówił wyraźnie. Nie ma zamiaru być cierpliwy i bawić się w gierki, chce tylko wykonać zadanie i zapomnieć.
Czarownik zamyślił się, zapewne rozpatrując w co ich jednak zamienić. Po chwili kiwnął głową.
- Dobra. Ale jak zrobicie coś, cokolwiek nieodpowiedniego. Zapłacicie wszyscy. - wskazał na nich palcem. - A teraz nie traćmy czasu. Gildia jest wielka, czeka was dużo pracy.

<Nelly? xD >

piątek, 23 stycznia 2015

Od Nelly - Cd. Darricka/ Asmistusa

- Coś tam potrafię... Ale wolę jeść ciastka. Takie ze sklepu. Nie mam czasu na gotowanie.
- Świetnie. Teraz będziesz miała.
- Zaraz, ja jeszcze nie... - zaprotestowałam cicho.
- Możesz zacząć od dzisiaj - przerwał mi z uśmiechem.
- Ja jeszcze się nie zgodziłam przecież - dokończyłam.
- To się dobrze zastanów. Byle szybko.
- Dlaczego akurat ja?! - zdenerwowałam się w końcu.
- A niby kto, hmm?
- No... Dlaczego na przykład nie on? - wskazałam szybko najbliżej stojącą osobę; w tym przypadku Darricka.
- Chyba sobie żartujesz - wtrącił, zabijając mnie wzrokiem.
- A Seen? Też się nadaje.
- Nie ma mowy! - krzyknął Nag.
- Jak widzisz, jesteś jedyną kandydatką. To jak będzie?
- Ten budynek za tydzień służby, tak...? - chciałam się upewnić.
- Dokładnie.
- A jak długo miałoby to trwać?
- No, tydzień.
- Nie o tym myślałam... Mi o godziny chodzi.
- Słucham?
- Ile godzin dziennie miałabym pracować?
- Ach. To zależy.
- Od czego...?
- Od wielu czynników - powiedział niedbale - Nie zadawaj już więcej pytań. Tak czy nie?
- Tak, tylko muszę... Muszę uregulować kilka spraw - wyrzuciłam jednym tchem i prędko odsunęłam się od okna, ciągnąc za sobą Darricka.
- Uregulować kilka spraw, tak? Bardzo błyskotliwa wymówka - parsknął.
- Musiałam coś wymyślić...
- To nie przejdzie. On nie jest głupi.
- To co mam teraz zrobić?
- Lepiej do niego idź. Teraz. Im wcześniej przyjdziesz, tym będzie mniej wściekły.
- Świetnie. W co ja się wplątałam? Ech... Trudno. Miło było was poznać - powiedziałam ponurym tonem, po czym wyskoczyłam przez okno, wydostając się na dziedziniec. Naciągnęłam kaptur i stanęłam przed Asmistusem, ale zachowałam dystans kilku metrów. Westchnęłam. Nie miałam najmniejszego pojęcia, jak powinno się z takim kimś jak on rozmawiać.
- Ten tego... To jestem - odezwałam się w końcu.

< Asmistus/Darrick? ^^>

środa, 21 stycznia 2015

Od Darricka/ Asmistusa- Cd. Nelly

Seen spojrzał zaskoczony na dziewczynę ale po chwili już mknął do kuchni. Darrick oparł się o ścianę z irytującym uśmieszkiem.
- Zdajesz sobie sprawę, że wpuściłaś wielkiego węża do kuchni? I naprawdę sądzisz, że niczego nie zniszczy?
Nelly zamrugała i gdy usłyszała dziwny syk a po chwili lecące przedmioty, pobiegła.
- No nie! Miałeś uważać!
Wężowaty wpatrywał się w nią z miną niewiniątka.
- Wybacz. Ale ja posprzątam... serio.
- Mhm już lepiej nic nie rób. - warknęła grożąc mu.
.Zaczął coś szybko mówić w nieznanym języku, ale na pewno były to przekleństwa. Darrick również podszedł, wyraźnie zaciekawiony. Kuchnia nie wyglądała najgorzej. Poleciało kilka garnków strąconych zapewne przez za duży ogon węża. Poza tym może by podpadło odrobinę rozbitych talerzy.
- Przez ciebie teraz będą wiedzieli, że tu byłam! - wrzasnęła wściekła.
- No ale...
- Cicho! - krążyła szybko wokół niego z zaciętą miną.
Zastanawiała się zapewne jak wybrnąć z kłopotliwej sytuacji.
- A co zrobisz z czarownikiem? To wredny typ, nie odpuści. - powiedział Darrick chwytając z blatu jabłko.
- Znasz go, to może... - zaczęła.
- Nie. Uwierz mi, z nim nie ma żartów. Aż dziwne, że pozwolił nam tak po prostu odejść.
- Pewnie podejrzewa, że nie ma stąd innego wyjścia. - dodała.
- Błagam, niech będzie.
- Nie ma. - warknęła.
- Mmm to nie pozostaje nam nic innego jak zjeść to po co przyszliśmy i wybłagać u niego łaskę. - stwierdził.
- Myślisz, że damy radę? - zapytała siadając.
- Nie wiem.
Gdy w końcu poradzili sobie jako tako z porządkami i wszystko wyglądało nawet nieźle, zabrali się za jedzenie. Humory niestety nie dopisywały, przez czekające ich starcie z "potworem".
- Nie może być tak zły. - powiedziała Nelly.
Darrick zachłysnął się ciastkiem.
- Kochana już po nas i to w najlepszym wypadku. Ale lepiej teraz niż później. Jak wyżyje się na tobie, nas może puści wolno.
- Zaraz... co?!
Usłyszeli dziwny dźwięk podobny do rozrywania metalu przez wielkie pazury. Z ociąganiem wyszli na dziedziniec otoczony ze wszystkich stron budynkami. Asmistus siedział na kryształowej ławce którą zapewne sam przywołał. Bawił się małym ognikiem przeskakującym zwinnie z jednej ręki do drugiej.
- No nareszcie. Myślałem, że uciekacie. A przecież to byłoby bardzo niemądre. - powiedział strasznym głosem.
- Skąd... znasz mnie. - podsunął Darrick.
- Dlatego tu siedzę. A teraz zamilcz albo zamienię twój język w robaka.
Darrick zamknął usta. Mag tymczasem spojrzał na dziewczynę.
- Tydzień. - wskazał kosturem.
- Słucham?
- Tydzień służby u mnie i ten budyneczek będzie twój pod warunkiem, że nie zrobisz mi bałaganu w pracowni, ale... jest jeden warunek.
- Jaki?
- Wykonujesz moje rozkazy i sprzątasz w domu. Mmm umiesz gotować?

<Hehe Nelly? >

wtorek, 20 stycznia 2015

Od Nelly - Cd. Darricka/ Seena

- Po co przyprowadziłeś tutaj tego Naga, Darrick? I... tą trzecią? Pokaż mi się. Widzę cię doskonale.
Westchnęłam i wyszłam zza pleców Seena. Chciałam pozostać niewidoczna, jakoś się przemknąć do mieszkania, a potem coś wymyślić, ale już od początku podejrzewałam, że w przypadku Asmitusa to nie przejdzie.
- To ma być twoja eskorta, skarbie? - spytał rozbawiony.
- Nie rozumiem... - pokręciłam głową - O tej porze pana nie powinno tu być. To znaczy, w laboratorium.
- Niby dlaczego? Hmm?
- No słyszałam wczoraj wieczorem, jak pan rozmawiał...
- A więc to ty. Jeśli przechodziłaś tędy przez cały tydzień, muszę przyznać, że jesteś sprytniejsza, niż na to wyglądasz, maleńka. Ale i tak nie udało ci się mnie przechytrzyć. Z nikim nie rozmawiałem. Byłem ciekawy, czy przyjdziesz. Miło mi cię poznać.
- Dość tego - warknął Seen, dobywając miecza - Mam ochotę na słodycze.
Chciał zaatakować, ale zatrzymałam jego rękę w połowie drogi.
- Nie radzę. Naprawdę nie radzę - powiedziałam cicho, po czym zwróciłam się do Asmitusa - Proszę... My tylko chcemy przejść. Tylko raz. Wieczorem się stąd wynoszę. Obiecuję.
- A co ja będę miał w zamian? - zapytał, obracając w powietrzu ognistą kulę.
Wyciągnęłam zza płaszcza sakiewkę.
- Pieniądze mnie nie interesują.
- To nie wiem... Może potrzebuje pan jakieś informacje?
- Sam potrafię sobie z tym poradzić.
Spojrzałam na Darricka i Seena z rezygnacją.
- Albo przepuszczę was. Tylko w jedną stronę.
- A w drugą? Zostaniemy tam do końca życia, tak? - spytał Darrick podejrzliwie.
- Nie. Powiedzmy, pomyślę nad... zapłatą - nie wiedzieć czemu w trakcie wypowiadania tych słów mag spoglądał na mnie znacząco - Idźcie już. Mogę zmienić zdanie.
Seen i Darrick przemierzyli laboratorium pierwsi, mierząc Asmitusa wrogim spojrzeniem. Ja szłam parę kroków za nimi, patrząc mu w oczy najdłużej.
- Gdzie teraz?
- Za mną - wyprzedziłam ich i opuściłam budynek. Wyszłam na całkowicie zabudowany dziedziniec. Jedyne wyjście stanowiły drzwi laboratorium albo okno naprzeciw wejścia. Lekko wskoczyłam do środka mieszkania, a moi towarzysze wskoczyli za mną.
- Hmm... Rozgośćcie się. Tam jest kuchnia. Tylko spróbujcie nie zostawiać po sobie śladów - odezwałam się pierwsza.

<Darrick/Seen? ^^>

czwartek, 15 stycznia 2015

Od Darricka/ Seena - Cd. Nelly

Wojownicy spojrzeli po sobie  z dziwnym uśmiechem.
- Coś słodkiego? - podjął Nag.
- Mhm całkiem sporo.
Poruszył się niespokojnie.
- Prowadź. - ukłonił się lekko, biorąc od niej ostrze.
Dziewczyna spokojnie ruszyła przodem mijając ciemne uliczki zaspanego jeszcze miasta.
- Ciekawa z ciebie osóbka. - Darrick nie wytrzymał długo we względnej ciszy.
- Skąd. Jestem całkiem normalna.
- Rzadko widuję tak nietypowy kolor włosów.
Przystanęła zaskoczona.
- Chyba żartujesz? Jest... normalny.
Seen klepnął ją niecierpliwie w ramię.
- Nie słuchaj go jest śliczny. Daleko jeszcze?
- Nieszczególnie.
Wskazała w głąb odległej uliczki. Okazała się jednak tak ciemna, że właściwie nic nie można było dostrzec.
- Chyba żartujesz? - mruknął wężowaty, zaglądając niepewnie.
- Oj nie dramatyzuj. Tylko tędy przejdziemy. - zaśmiała się i szybkim, pewny krokiem ruszyła w mrok.
Trzeba przyznać, że było to idealne miejsce na rozbój. Ciche, ciemne, odległe... Nag wciągnął głośno powietrze i poszedł za nią. Darrick jednak zawahał się nieco.
- Czy coś słodkiego jest tego warte?
Szponiasta łapa Naga wychynęła z mroku i ścisnęła jego ramię.
- Chodź już. - mruknął ciągnąc do siebie.
Na szczęście wiele czasu nie spędzili w mokrej, śmierdzącej odnodze miasta. Nelly naparła barkiem na ścianę i ukazała stare przejście prowadzące dalej w mrok.
- No coraz ciekawiej. - mruknął Darrick.
- To skrót.
Wszedł za nią i został zalany mocnym światłem jakiejś pracowni alchemicznej.
- Tylko niczego nie ruszajcie. Ten czarodziej nie lubi jak coś się dotyka. - powiedziała mknąc do okna.
- Zaraz... jaki czarodziej?
- Taki... jeden. - szepnęła otwierając zasuwkę. - Nie wiem, wysoki.
Darrick uśmiechnął się do niej ale zaraz zamarł gdy okno nie chciało się otworzyć. Na domiar złego z góry dochodziły niepokojące dźwięki kroków. Chyba lokator bardzo nie lubił gości.
- I co teraz? - zapytał zaskoczony Seen.
- No em... - dziewczyna mocowała się z oknem a Darrick próbował pomóc.
Nic to jednak nie dawało. Najpewniej  zostało zaklęte. Gdy ktoś otworzył drzwi, zamarli. W progu stał wysoki mag o czarnych włosach i oczach. Na sobie miał ciemnoczerwony płaszcz wyszywany złotymi nićmi tworzącymi misterne wzory run. Uniósł brwi i skierował na nich płomyk lampki.
- Co tu się do diabła dzieje?
Darrick westchnął. Niestety go znał i był jednym z tych których nie oglądało się dobrowolnie.
- Asmistusie! No cóż za niespodzianka. - powiedział szybko.
- Jak widać. - zmrużył niebezpiecznie oczy. - No nic, w co was zamienić? Karaluch, szczur, chomik czy... łyżeczka do herbaty? Taaak to będzie najciekawsze.

<Nelly? ^^ >

wtorek, 13 stycznia 2015

Od Nelly - Cd. Darricka/ Seena

Bez problemu złapałam szybujący w moją stronę miecz, chwyciłam za rękojeść i zważyłam go w dłoni. Tak jak podejrzewałam, był cięższy od mojego, ale i tak lekki w porównaniu ze standardowymi, które wykonywano z myślą o osobach przeciętnego wzrostu. Czasami naprawdę chciałabym być wyższa o kilka centymetrów.
- To jak? Zaczynamy? - z zamyślenia wyrwał mnie głos Seena.
Westchnęłam. Nie do końca chciałam, żeby to tak się skończyło. Nigdy wcześniej nie walczyłam z takim Nagiem, a co za tym idzie - nie znałam jego słabych punktów. O ile w ogóle je miał. Ale gdybym zrezygnowała, uznaliby mnie za zwykłego tchórza.
- Tak... Zaczynamy - zdecydowałam. Zrzuciłam z pleców pas z moim mieczem dla pełnej swobody ruchów. Nie czekałam na atak. Ruszyłam pierwsza. I od razu zrozumiałam, że popełniłam błąd.
Olbrzym z łatwością sparował mój cios wycelowany w brzuch, po czym sam zaczął atakować. Bardzo silnie i bardzo szybko. Jakoś sobie radziłam z obroną, ale musiałam się cofać. Wiedziałam, że długo tak nie wytrzymam. Musiałam zmienić strategię. Kopnęłam go mocno w ogon. Chyba prawie nic nie poczuł, ale na ułamek sekundy wybiłam Seena z rytmu. Ten właśnie ułamek sekundy zupełnie mi wystarczył. Odskoczyłam, kiedy szykował się do kolejnego ciosu. Nadepnęłam ogon Naga, tak, żeby nie mógł poruszyć się z miejsca, i wykorzystując sytuację, cięłam na oślep.
Trafiłam. Po jego łuskach spływała cienka strużka krwi. Bez słowa zwróciłam mu miecz i przewiesiłam przez plecy swój.
- Wygrała z tobą, widzisz? Ciekawe. Taka kruszynka pokonała Naga.
- Daj spokój. Wiesz przecież, że celowo ułatwiłem jej zadanie.
- To do ciebie niepodobne. Gratulacje, mała. Gdzie się tego nauczyłaś?
- Ja... sama tak jakoś...
- Tylko nie mów, że sama. Takich rzeczy nie można się nauczyć samemu.
- No... Nieważne. Naprawdę całkiem, ale to całkiem nieważne.
Seen i Darrick wymienili spojrzenia, po czym parsknęli śmiechem.
- Dobra. Koniec tematu. Co robimy? - spytał Nag.
- Właściwie to ja bym coś zjadła. Coś słodkiego.
- Wszystkie sklepy jeszcze zamknięte. Musisz poczekać z kilka godzin.
- Wiem... Ale w zasadzie moglibyśmy pójść do mnie - zaproponowałam nieśmiale. Wiedzieli już, kim jestem, więc gorzej być nie mogło.
- Mieszkasz tu gdzieś?
- Yyy... Można tak powiedzieć. To znaczy, właściciele wracają wieczorem.
- Wynajmujesz mieszkanie?
- Nie. Oni nie do końca wiedzą, że ja tam w ogóle mieszkam... Może lepiej już chodźmy. Zimno mi.

< Darrick/Seen? ^^>

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Od Darricka/ Seena - Cd. Nelly

Darrick spojrzał nieco zaskoczony na drobną dziewczynę która mocnym głosem wrzeszczała na osiłka.
- Ładnie. Twoja żona? - zadrwił.
Tamten uśmiechnął się głupio za co dostał od niej mocny cios w żebra.
- Ta, w jego snach. - mruknęła kierując się do wyjścia.
- Poczekaj. - zaśmiał się Darrick idąc za nią.
Wyszli na zimne, nocne powietrze. Do wschodu słońca zostały jeszcze dobre dwie godziny. Kilku zaspanych przechodniów wracało do domów, powłócząc wolno nogami.
- Tak szybko uciekasz? Jestem zawiedziony. - powiedział zrównując się z nią.
- Wybacz, ale mam wiele rzeczy do roboty.
- Mmm nie wątpię. Jak znaleźć szewca?
Odchrząknęła i przyspieszyła. Była jednak mniejsza i mężczyzna spokojnie nadążył. Przez jakiś czas mijali uśpione, ciemne domy miasta. Nim się spostrzegli zza drugiego rogu wyszedł wielki, wężowaty Seen.
- Gdzie byłeś? - zapytał zadowolony Darrick.
- Przycisnąłem nieco jej kolegę. Okazuje się, że to mała złodziejka.
Nelly przystanęła z lekko bladą twarzą.
- I wybrała ciebie na cel? - zaśmiał się, szczerze ubawiony. - Chłopie ty to masz szczęście.
- W sensie?
- Jesteś jeden dzień w mieście i już zdążyli chcieć cię zabić dwa razy, był pościg ze strażnikami i teraz ta mała. Wprost nie można się przy tobie nudzić.
- Nie moja wina, że jakoś lubią mnie problemy.
- Taki malutki problemik. - zażartował Darrick chwytając pod rękę Nelly. - No mała? To co teraz zamierzasz aby wielkolud nie uciął ci głowy?
- Nie jestem bezbronna. - powiedziała nie spuszczając oka z Seena.
- Widzisz? Ona rzuca ci wyzwanie.
Seen uśmiechnął się lekko.
- Wybornie. - odrzucił płaszcz ukazując pięknie polerowaną zbroję z małych łusek smoka.  Dobył olbrzymiego ostrza i założył hełm. - Do pierwszej krwi?
- Pff to nie fair, twoja skóra jest jak pancerz. Daj jej jakieś szanse. - powiedział Książę.
- Dobra. - rzucił dziewczynie jedno z mniejszych ostrzy. - Tym ewentualnie mnie zranisz.

<Nelly? xD >

niedziela, 11 stycznia 2015

Od Nelly - Cd. Darricka/ Seena

Sytuacja zaczęła wymykać mi się spod kontroli. Byłam coraz bardziej wściekła. Na siebie, na nich a nawet na podejrzanych typów patrzących na mnie z ciekawością. Tak się złożyło, że wcale nie byli mi obcy. I nie łączyło nas nic negatywnego. Zero dyskrecji. Nic dziwnego, że nie przyjęto ich do Szeherezady.
- W takim razie wybieram paskudną śmierć. Miło było was poznać. - odburknęłam ponuro, lekceważąc ostrożność. Już wszystko jedno mi było, co sobie o mnie pomyślą. Chciałam jak najszybciej zniknąć z pola widzenia tych facetów. Nim zdążyli zareagować, wstałam i szybko pomaszerowałam w stronę wyjścia. Nagle drogę zastąpił mi jeden z "podejrzanych typów". Wysoki, chudy, prawie łysy i odziany w jakieś szmaty, które trudno było nazwać ubraniami.
- Nie tak prędko, maleńka. My się chyba skądś znamy - stwierdził raczej, niż zapytał, szczerząc się przy tym w znaczącym uśmiechu. Brakowało mu kilka zębów. Pamiętałam ten uśmiech i wiedziałam już, z kim mam do czynienia. Naciągnęłam kaptur, odpinając broszkę. Niepostrzeżenie wsunęłam ją do kieszeni.
- Nie pamiętam, żebyśmy rozmawiali... - powiedziałam głośno, tak, żeby Seen i Darrick usłyszeli.
- Jaka szkoda. A nie przypominasz sobie może... - nie dokończył. Darrick, jak się spodziewałam, rozdzielił nas i podstawił mojemu nadzwyczaj urokliwemu rozmówcy miecz pod gardło.
- Trzymaj się od niej z daleka - zagroził.
- Ależ ja nie chciałem jej skrzywdzić. Przecież ona całkiem niedawno okra...
- ZAMKNIJ SIĘ, IDIOTO! - przerwałam mu, rycząc z całej siły i ściągając tym samym na siebie zdumione spojrzenia wszystkich klientów karczmy bez wyjątku.

< Seen/Darrick? XD>

Od Darricka - Cd. Nelly

Darrick rozsiadł się wygodniej na rozklekotanym krześle. Popił nieco ohydnego piwa i zaklął szpetnie.
- Szewc co? Ciekawe.
- Z tego co wiem o zwyczajach ssaków, wolą spać i pić w nocy niż pracować. - powiedział Seen wąchając niepewnie trunek.
- No właśnie kruszynko. Co kręcisz?
- Ja... n...nic.
- Mów, nie zjemy cię. - kontynuował wojownik. - No przynajmniej ja.
Seen upił łyk i skrzywił się strasznie.
- Czy ktoś do tego nasikał?
- Możliwe.
- I ty to pijesz?!
- Uwierz mi takie jest lepsze.
Dziewczyna powąchała swój napitek i ze zgrozą w oczach odstawiła jak najdalej.
- Ja... lepiej już pójdę.
- Nie możesz. - Darrick również zdecydował się wylać plugastwo na podłogę.
- Dlaczego?
Wskazał głową podejrzanych typów siedzących przy stoliku pod ścianą. - Bez przerwy na ciebie zerkają. Od kiedy weszłaś. Ciekawe dlaczego?
- Jest idealna. - dodał Seen.
- Słucham? - zdumiała się nieco.
- No wiesz, śliczne oczy, nawet jak na kobietę bez łusek, drobne ciało, idealna ofiara.
- Wypraszam sobie!
- Nie tak głośno. - syknął chwytając ją za nadgarstek.
Spojrzała hardo i wyrwała dłoń.
- Pięknie. Przez was będę miała kłopoty. - warknęła.
- Nie dramatyzuj. - odparł wężowaty.
- Ja nie... dobra, idę stąd.
- Zabiją cię. - powiedział Darrick.
- Potrafię sobie radzić.
- Ich jest więcej, a kolejni na pewno czekają w uliczkach obok. Ale w sumie jak chcesz. - wzruszył ramionami.
- Będziesz musiała poczekać aż wyjdziemy razem lub... zaryzykować paskudną śmierć.

<Nelly? ^^ >

sobota, 10 stycznia 2015

Od Nelly - Cd. Seena/ Darricka

Niepewnie przenosiłam wzrok z jednego mężczyzny na drugiego. Byłam wściekła. Działałam zbyt impulsywnie. Mogłam nie uciekać, tylko wyprzedzić go i pójść szybko naprzód. Wtedy najprawdopodobniej nie zwróciłby na mnie uwagi. A teraz nie miałam wyboru. Gdybym odmówiła, oboje uznaliby mnie za podejrzaną. Odetchnęłam głęboko. Pójdę z nimi kawałek i wymyślę jakąś sensowną wymówkę.
- No dobrze. Chodźmy... - odpowiedziałam wreszcie.
- Idziesz z nami, Seen? - fioletowooki zwrócił się do Naga. Wiedziałam, kim jest, bo bardzo dawno temu, kiedy jeszcze mieszkałam w Rubirze, napotkałam przedstawiciela jego rasy.
- Idę - zdecydował - Nie ufam ci do końca, mała. - warknął, patrząc mi prosto w oczy. Po chwili przybrał postać człowieka i odsunął się.
- Daj spokój. Przesadzasz. Co niby mogłaby ci zrobić? Chyba, że się jej boisz. To już inna sprawa.
Seen wymamrotał coś w odpowiedzi. Fioletowooki wziął mnie pod ramię. We trójkę opuściliśmy ponurą uliczkę. Nag szedł po mojej drugiej stronie. Oboje byli bardzo wysocy. Czułam się trochę tak, jakbym była otoczona. Już na początku oceniam, że w walce bez mieczy pokonaliby mnie z łatwością. Próbowałam o tym nie myśleć.
- Czemu tak mało mówisz, hmm? Chyba masz jakieś imię? - zapytał po jakimś czasie Seen.
Oczywiście, że mam, przebiegło mi przez myśl. Nazwisko też. I to takie, którego dźwięk z pewnością wprawiłby cię w osłupienie. Ale jeśli poznasz tylko imię, nic złego nie powinno mieć miejsca.
- Nelly. - przedstawiłam się cichutko.
- Seen. Miło mi.
- Wiem przecież.
- Skąd?
- Przecież tak do ciebie mówił..
- Darrick. - dokończył drugi.
- Właśnie.
Jak na razie byłam z siebie dumna. Udawało mi się prowadzić całkiem normalną rozmowę.
- Chodźcie, to tutaj - rzucił Darrick, wskazując jakieś drewniane drzwi.
- Co? Już tutaj? - wyrwało mi się przypadkiem.
- Tak, tutaj. Jakiś problem?
- Nie...
Przekroczyliśmy próg pomieszczenia. Wnętrze wyglądało całkiem przytulnie. Za barem stała pulchna kobieta. Darrick złożył zamówienie, a ja i Seen zajęliśmy stolik przy kominku. Wkrótce Darrick do nas dołączył.
- Seen? - spytał przyciszonym głosem.
- Mhm?
- Widzisz, kto tam siedzi? Przy tym stoliku za nami.
- Nie możesz po prostu się odwrócić?
- Nie chcę niepotrzebnie przyciągać uwagi. Ty masz lepszy widok.
- No dobra... Jakiś wieśniak. Typowy wieśniak. - ocenił Nag.
- Jasne. Wieśniak. O tej porze i przy tej pogodzie. - parsknął sarkastycznie.
- Co masz na myśli?
- To pewnie jakiś złodziej.
- Skąd wiesz? Czytasz mu w myślach?
- Nie taki zwyczajny złodziej, tylko z Gildii. Ostatnio wszędzie pełno się takich kręci. Pod przebraniem... Nelly, wszystko w porządku?
Uświadomiłam sobie, że z całych sił ściskam swój kubek.
- T-tak... Chyba już sobie pójdę.
- Tak wcześnie? - zdziwił się Seen.
- No tak. Ja muszę... muszę iść do szewca.
Chwilę po wypowiedzeniu tego zdania dotarło do mnie, jak bardzo było idiotyczne.

< Seen/Darrick? c:>

Od Seena/ Darricka- Cd. Nelly

Seen tym razem w ludzkiej postaci, spojrzał za uciekającą dziewczyną. Nie myśląc wiele ruszył pędem. Skoro ucieka znaczy, że ma powód. Szybko ją dogonił, gdyż los mu sprzyjał. Drobna istotka przewróciła się z jękiem i wylądowała na wilgotnej ulicy. Z niezwykłą zwinnością wstała aby ponownie uciec, ale mężczyzna złapał ją boleśnie za nadgarstek i wykręcił.
- Puść mnie!
Potrząsnął nią bez słowa i wepchnął do ciemnej uliczki. Upadła rozrzucając wokół śmieci.
- Dlaczego uciekałaś?- zapytał nieco sykliwym głosem.
Nagle poczuł przemianę i na oczach zdumionej dziewczyny urósł znacznie. Jego skóra zmieniła barwę i pokryła się twardą, ogniście czerwoną łuską. Miał ogon węża, a właściwie sam był teraz dziwną mieszanką człowieka i gada. Spoglądał ze spokojem bursztynowymi oczami o pionowych źrenicach. W jednej ręce trzymał wielkie podwójne ostrze, mogące mieć dwa metry.
- Odpowiadaj! - syknął wściekle i owinął ją ogonem jakby chciał zdusić.
Pech lub szczęście chciało, że nieopodal przechodził jeszcze jeden człowiek, który zainteresowany dziwnym wydarzeniem stał teraz oparty o mur. Zakrzywionym sztyletem obierał jabłko.
- Seen, co ty wyprawiasz? - zapytał nieco zachrypniętym głosem.
- Darrick. - odwrócił się zaskoczony a uścisk ogona odrobinę zelżał. - Ona coś kombinuje.
Rozmówca zaśmiał się na to.
- Nie gadaj, taka kruszyna?
- Uciekała.
- Ja też bym wziął nogi za pas widząc twoją gębę.
Seen skrzywił się i mruknął coś wściekle pod nosem. Darrick tymczasem podszedł i położył rękę na delikatnej skórze węża.
- Puść ją.
- Mmm. - mruknął Nag a dziewczyna upadła na bruk, łapiąc z trudem powietrze.
Darrick pociągnął ją w górę i obejrzał twarz.
- No? Żyjesz?
- T...tak.
- Seen ty świnio prawie jej nie zdusiłeś! - skarcił wielkoluda.
Ten wzruszył ramionami.
- Gdyby nie uciekała...
- Dobra skończ już to. - klepnął ją w ramię. - Co powiesz na dobry kufel piwa w miłej karczmie? Ja stawiam, a tobie przyda się chwila odpoczynku.
- Frost kobiety chyba nie lubią piwa. - powiedział niepewnie Ker.
- Pff odezwał się znawca. Ty weź już nic nie mów. - ponownie spojrzał na Nelly. - No kruszynko? Co ty na to?

<Nelly? ^^ >

środa, 7 stycznia 2015

Od Nelly

Obudził mnie monotonny odgłos deszczu rytmicznie uderzającego o podłoże. Wiedziałam, że nie zasnę ponownie. Nie w taki dzień. Westchnęłam i niechętnie opuściłam ciepłe łóżko. Dawno nie spałam w takim łóżku. Uśmiechnęłam się do siebie ponuro na pewne wspomnienie. Pewne rzeczy zaczęłam doceniać dopiero wówczas, kiedy je utraciłam. Na własne życzenie zresztą. 
Zajrzałam przez niewielkie okienko, rejestrując wszystkie szczegóły. Zobaczyłam brukowaną uliczkę, kilka szarawych budynków i samotne drzewo pozbawione liści. Po uliczce przechadzał się człowiek wsparty na lasce. Zgarbiony. Najprawdopodobniej stary. Było jeszcze ciemno, a więc musiałam wstać bardzo wcześnie. 
Zrobiłam względny porządek z włosami sterczącymi na wszystkie strony świata, założyłam dość krótką czarno - białą sukienkę i wsunęłam wysokie buty. Przez plecy przerzuciłam pas z lekkim, ale ostrym mieczem. Tak na wszelki wypadek. Ubrałam pelerynę i spięłam ją pod szyją srebrną broszką przedstawiającą jaskółkę. Głowę schowałam za kapturem. Wdrapałam się na parapet, otworzyłam okno i miękko wyskoczyłam z mieszkania. Natychmiast pochłonęło mnie przenikliwe zimno. 
Po dziesięciu minutach szybkiego marszu dotarłam na miejsce. Odetchnęłam głęboko. Teraz albo nigdy. Kilkakrotnie zapukałam do drzwi. Otworzył. Tak jak się spodziewałam, wyglądał, jakby właśnie wstał z łóżka. 
- O co chodzi...? - spytał zaspanym głosem. 
- Chciałabym ci podziękować. - odpowiedziałam cicho, unikając wzroku chłopaka. 
- Nie rozumiem, dlaczego miałabyś...
- Odchodzę. - przerwałam - Nie pytaj, czemu. Do widzenia. - wręczyłam mu sakiewkę wypełnioną monetami. 
- Nelly, skąd ty masz tyle pieniędzy? - wykrztusił. 
Nie wyjaśniłam. Nie potrafiłabym go okłamać. Zresztą i tak by nie uwierzył. Przez jakiś czas biegłam przed siebie. Wkrótce skręciłam w boczną uliczkę. Zaraz po tym zwolniłam gwałtownie. Ktoś już tam był. Nie zauważył mnie, bo szedł w tym samym kierunku. Zaczęłam powoli iść śladem przechodnia, powoli skracając dystans. Nie musi widzieć mojej twarzy, pomyślałam. Podłożę mu miecz pod gardło i zażądam pieniędzy. Kiedy byłam już bardzo blisko, na moje nieszczęście odwrócił się. Stanęłam w miejscu jak sparaliżowana. Przez ułamek sekundy patrzyliśmy sobie w oczy. Cofnęłam się o dwa kroki, po czym zaczęłam uciekać. Słyszałam, że nieznajomy zdecydował się mnie gonić. Niestety ten pościg nie trwał długo. Za zakrętem pośliznęłam się o pustą butelkę po whisky i upadłam, raniąc niefortunnie kolano. Szybko mnie dogonił. Podniosłam się prędko i chciałam wznowić ucieczkę, ale mocno złapał mnie za nadgarstek. 

<Ktoś dokończy?>