Witajcie kochani.
.
.
.
.
piątek, 24 kwietnia 2015
poniedziałek, 23 marca 2015
Od Toma Cd Flawia
Dziewczyna opowiedziała przed czym uciekała. Szczerze to się jej nie
dziwię. Kiedyś jak miałem piętnaście lat małe dzieciaki mnie pogryzły.
Nie wiem czy to wina tego, że to były małe wilkołaki, czy po prostu były
głodne, a ja byłem idealnym kąskiem, a może tak dla zabawy. Ja się nie
bałem dzieci, ale bardzo ich nie lubiłem i rozumiałem dlaczego ktoś się
boi małych ludzi, które nie dają ci spokój nawet jeśli je wystraszysz.
Kiedy skończyliśmy jeść dziewczyna wstała, łapiąc kubek z herbatą i
zapytała:
- Chcesz iść ze mną na spacer?- Nie zdążyłem odpowiedzieć, ponieważ Flawia w jednym momencie pociągnęła mnie na zewnątrz po drodze wylewając ciecz na Wiewióra. Dojrzałem tylko jak mężczyzna wytarł odrobinę twarz, zanim drzwi się zamknęły. Rozejrzałem się i usłyszałem jak dziewczyna pyta:
- Dobrze... To gdzie chciałbyś się przejść?
Spojrzałem na nią, nagle usłyszałem poprzez zamknięte drzwi jak mężczyzna wstaje, rozlewając miskę z zupą mleczną i podchodzi do wyjścia, bełkocząc coś pod nosem. Usłyszałem również jak młody chłopak przeklina go. Złapałem za nadgarstek dziewczyny i pobiegłem przed siebie, po chwili chowając się za straganem. Flawia spojrzała zdziwiona, nie wiedząc co się dzieje. Popatrzyłem i powiedziałem najciszej jak potrafiłem:
- Wyszedł z budynku i nas szuka. Cicho...- Nagle poczułem jak moją twarz okrywa cień. Powoli odwróciłem głowę w tamtą stronę. Stał nad nami wiewiór i sprzedawca. Złapałem Flawię i zaciągnąłem ją daleko od nich. Zatrzymałem się dopiero na skraju miasta. Powiedziałem:
- Odpowiadając na twoje pytanie, nie wiem gdzie chcę iść, ale wiem, że przed siebie.- Uśmiechnąłem się, odwracając się w jej stronę.
< Flawia? >
- Chcesz iść ze mną na spacer?- Nie zdążyłem odpowiedzieć, ponieważ Flawia w jednym momencie pociągnęła mnie na zewnątrz po drodze wylewając ciecz na Wiewióra. Dojrzałem tylko jak mężczyzna wytarł odrobinę twarz, zanim drzwi się zamknęły. Rozejrzałem się i usłyszałem jak dziewczyna pyta:
- Dobrze... To gdzie chciałbyś się przejść?
Spojrzałem na nią, nagle usłyszałem poprzez zamknięte drzwi jak mężczyzna wstaje, rozlewając miskę z zupą mleczną i podchodzi do wyjścia, bełkocząc coś pod nosem. Usłyszałem również jak młody chłopak przeklina go. Złapałem za nadgarstek dziewczyny i pobiegłem przed siebie, po chwili chowając się za straganem. Flawia spojrzała zdziwiona, nie wiedząc co się dzieje. Popatrzyłem i powiedziałem najciszej jak potrafiłem:
- Wyszedł z budynku i nas szuka. Cicho...- Nagle poczułem jak moją twarz okrywa cień. Powoli odwróciłem głowę w tamtą stronę. Stał nad nami wiewiór i sprzedawca. Złapałem Flawię i zaciągnąłem ją daleko od nich. Zatrzymałem się dopiero na skraju miasta. Powiedziałem:
- Odpowiadając na twoje pytanie, nie wiem gdzie chcę iść, ale wiem, że przed siebie.- Uśmiechnąłem się, odwracając się w jej stronę.
< Flawia? >
niedziela, 22 marca 2015
Od Flawii - cd Toma
Dziewczyna spojrzała na chłopaka, nigdy nie potrafiła ukrywać strachu
przed dziećmi. One po prostu były STRASZNE! Ugryzła kanapkę myśląc nad
odpowiedzią. Nie chciała kłamać, ale gdyby powiedziała chłopakowi że boi
się dzieci ten by ją zapewne wyśmiał. Odłożyła więc swój posiłek na
talerz i spojrzała chłopakowi w oczy. Wyśmieje ją albo ukryje
rozbawienie mówiąc coś lub w ogóle się nie odzywając.
-Uciekałam przed dziećmi. - Chłopak sięnie odezwał tylko uważnie ją obserwował jakby nie był pewien czy dobrze ją usłyszał. Dziewczyna przewróciła oczami i zaczęła znów jeść kanapkę.
-Boisz się dzieci? - Spytał niepewnie i dosyć cicho, ale dziewczyna i tak to usłyszała.
-Czy to źle? Boję się ich bo są okropne i zdolne do wszystkiego. Nigdy im nie pozwalam do siebie sięzbliżać, a co dopiero dotykać. Uratowałam kiedyś jedne dziecko, a sama nieźle się przy tym urządziłam. Później ten wredny bachor łaził za mną i do tego chciał się bawić. Było trzeba mi pozwolić, aby zginął... - Powiedziała chłodno przypominając sobie całą sytuację. Dobrze wiedziała że nigdy więcej się w coś takiego nie wpakuje. - Dzieci są na prawdę głupie, tylko pakują się w tarapaty. Nie mają pojędzia jakie niebezpieczeństwa czychają w mieście, właściwie to już sam wóz jest dla nich niebezpieczny... Gdy uratowałam tego chłopca z czasem zaczęło mnie zaczepiać więcej dzieci. Gdy tylko mnie widzą chcą się bawić i wymyślają na prawdę okropne rzeczy... W każdym razie przyszła raczej tu w celu. Hmm... Właściwie to jestem w mieście bez celu. Nudziłam się w domu i chciałam znaleźć coś ciekawego czym mogłabym się zająć. Ale jak widzisz uciekając przed tymi bachorami wpadłam na ciebie. A raczej cię przewróciłam. Na pewno nic ci się nie stało?
-Nie, jestem cały.
-To dobrze. I tak jeszcze raz cię przepraszam, gdyby nie te dzieci nie musiałbyś lądować na podłodze. Ale jak to mówią: Co się stało, to się nie odstanie. - Powiedziała kończąc śniadanie. - Chcesz iść ze mną na spacer? - Spytała ciągnąc już chłopaka za rękę, w drugiej ręce trzymała kubek z herbatą i odrobiną dosyć mocnych perfum kwiatowych. Cicho stąpała po drewnianych deskach i w końcu się zatrzymała za mężczyzną. Wylała na niego jeszcze ciepłą zawartość kubka na głowę mężczyzny i popędziła z chłopakiem do drzwi. Przed wyjście spojrzała jak mężczyzna wyciera twarz rękoma chcąc pozbyć się herbaty z perfumą. Wydzierał się przy tym jak głupi, ale Flawia z chłopakiem zdążyli już opuścić karczmę. - Dobrze... To gdzie chciałbyś się przejść?
~Tom?~
-Uciekałam przed dziećmi. - Chłopak sięnie odezwał tylko uważnie ją obserwował jakby nie był pewien czy dobrze ją usłyszał. Dziewczyna przewróciła oczami i zaczęła znów jeść kanapkę.
-Boisz się dzieci? - Spytał niepewnie i dosyć cicho, ale dziewczyna i tak to usłyszała.
-Czy to źle? Boję się ich bo są okropne i zdolne do wszystkiego. Nigdy im nie pozwalam do siebie sięzbliżać, a co dopiero dotykać. Uratowałam kiedyś jedne dziecko, a sama nieźle się przy tym urządziłam. Później ten wredny bachor łaził za mną i do tego chciał się bawić. Było trzeba mi pozwolić, aby zginął... - Powiedziała chłodno przypominając sobie całą sytuację. Dobrze wiedziała że nigdy więcej się w coś takiego nie wpakuje. - Dzieci są na prawdę głupie, tylko pakują się w tarapaty. Nie mają pojędzia jakie niebezpieczeństwa czychają w mieście, właściwie to już sam wóz jest dla nich niebezpieczny... Gdy uratowałam tego chłopca z czasem zaczęło mnie zaczepiać więcej dzieci. Gdy tylko mnie widzą chcą się bawić i wymyślają na prawdę okropne rzeczy... W każdym razie przyszła raczej tu w celu. Hmm... Właściwie to jestem w mieście bez celu. Nudziłam się w domu i chciałam znaleźć coś ciekawego czym mogłabym się zająć. Ale jak widzisz uciekając przed tymi bachorami wpadłam na ciebie. A raczej cię przewróciłam. Na pewno nic ci się nie stało?
-Nie, jestem cały.
-To dobrze. I tak jeszcze raz cię przepraszam, gdyby nie te dzieci nie musiałbyś lądować na podłodze. Ale jak to mówią: Co się stało, to się nie odstanie. - Powiedziała kończąc śniadanie. - Chcesz iść ze mną na spacer? - Spytała ciągnąc już chłopaka za rękę, w drugiej ręce trzymała kubek z herbatą i odrobiną dosyć mocnych perfum kwiatowych. Cicho stąpała po drewnianych deskach i w końcu się zatrzymała za mężczyzną. Wylała na niego jeszcze ciepłą zawartość kubka na głowę mężczyzny i popędziła z chłopakiem do drzwi. Przed wyjście spojrzała jak mężczyzna wyciera twarz rękoma chcąc pozbyć się herbaty z perfumą. Wydzierał się przy tym jak głupi, ale Flawia z chłopakiem zdążyli już opuścić karczmę. - Dobrze... To gdzie chciałbyś się przejść?
~Tom?~
sobota, 21 marca 2015
Od Katy - Cd. Selthusa
Wrócilam, jestem po egzaminach, mam trochę wolności!
Magnus Bane
Kokaireen
Marise
~ Te postacie usunę w najbliższym czasie z powodu braku czasu (:
Magnus Bane
Kokaireen
Marise
~ Te postacie usunę w najbliższym czasie z powodu braku czasu (:
Stracona
Katy spojrzała na swój telefon po czym wróciła zdzwionym wzrokiem na mężczyznę. Przejechała palcem po ekranie, tak by to zobaczył, wchodząc w aparat.
- To jest telefon - wyjąkała. - Z niego się dzwoni.
- Dzwoni? - Powtórzył demon.
-Telefon? - Zawtórował drugi.
- Nie ważne, po prostu powiedzcie mi, jak się stąd wydostać. - Schowała komórkę do tylnej kieszeni. - Gdzie jesteśmy? Brooklyn? Manhatan?
Nie dostała odpowiedzi. Nagle obok nich pojawiła się wysoka blondynka. Miała na sobie długą, błękitną suknię i wyglądała niczym księżniczka z bajki.
- Amatis? - Demon wyraźnie się jej tu nie spodziewał - co tu robisz?
- Rakanoth mnie przysłał - przełknęła lekko ślinę. - Nie mógł sam się zjawić, więc jedynie mnie odstawił. Jego sługa stoi za rogiem, pilnując mnie - skrzywiła się - mam cię poinformować o wizji.
Miała coś jeszcze dodać, kiedy zobaczyła Katy. Zachłysnęła się powietrzem i cofnęła się o krok, a faliste rękawy zaszeleściły.
- Kto to jest? - Zmarszczyła brwi.
- Sam chciałbym wiedzieć. - Mruknął Selthus.
- Jestem Katy - wtrąciła dziewczyna - i chcę do domu!
Niczym rozpuszczona nastolatka tupnęła nogą, przyprawiając Malthaela o śmiech. Amatis natomiast spojrzała na niego podejrzliwie i cofnęła się ponownie.
- Miałam ci przekazać wiadomość - powiedziała, po czym dodała z ulgą - ale skoro jesteś zajęty, może poczekasz na powrót Księcia Rakanotha?
<Hmmm?>
Od Toma Cd Flawia
Podczas gdy rozmowa zaczęła się jakoś kleić przyszedł trzydziestoletni mężczyzna o rudych włosach, ale mu one nie pasowały. Wyglądał jak... No właśnie wiewiórka. Włosy były oklapnięte, czasem można było dostrzec ciemne brązowe pasma. Miał wielkie nierówne zęby, co dodawało do wyglądu małego, futrzastego gryzonia. Gdy widziałem tą sytuację zachciało mi się śmiać, ale nie mogłem sobie na to pozwolić. Gdy lewo wytrzymałem, przyłożyłem dłoń do ust, by ukryć uśmiech. W pewnym momencie to wiewiór użył tego określenia na dziewczynę z czym kompletnie się nie zgadzałem. Miałem ochotę dać mu to do zrozumienia, ale nie mogłem poddać się chwili, a i tak była to ich sprawa. Siedziałem kiedy dziewczyna dała za wygraną i przesiadła się, wskazując mi następny, wolny stolik. Szczerze mnie to zdziwiło, zapytałem:
- Czemu tak po prostu dopuściłaś?
- Nie dopuściłam. Ja nigdy takich rzeczy nie odpuszczam.- Spojrzała na mnie i szybko wyciągnęła fiolkę z jakąś cieczą. Wlała trochę do herbaty. Byłem ciekaw po co to robi.
- Co robisz?
- Co powiesz na zapach herbaty z perfumą kwiatową... Jak się zapewne domyślasz chcę wylać tę herbatę na tamtego faceta. I wcale się nie zachowuje jak dziecko, po prostu chcę mu pokazać że ze mną się nie zadziera... Ale teraz jedzmy, przy wyjściu dam mały prezencik. Co cię tu sprowadza?
Nie wiedziałem co odpowiedzieć na pytanie. Rozumiałem o co jej chodziło z herbatą, ja nigdy się nie mściłem, może dlatego, że nie pozwalano na to, a może, dlatego, że tam gdzie się wychowywałem nikt tego nie stosował. Zastanawiałem się chwilę i dałem wymijającą odpowiedź:
- Tak sobie chodziłem po mieście. Bardziej mnie ciekawi jak ty się tu znalazłaś, wyglądałaś jakbyś przed kimś, albo przed czymś uciekała. Ciekawe co takiego mogło ciebie przestraszyć, lub przegonić. - Po tym podniosłem kubek z ciepłym naparem z liści herbaty, łapiąc go dwoma rękami. Rozejrzałem się uważnie by sprawdzić czy nie ma tu żadnego wroga, którego musiałbym złapać, przerywając tą rozmowę. Nie zauważyłem nic szczególnego, nie licząc mężczyzny w kapturze, który siedział w rogu. Wróciłem wzrokiem na nasz stolik i na dziewczynę. Wyglądała jakby się zastanawiała nad odpowiedzią, podobnie do mnie. Za każdym razem jak ktokolwiek zada mi pytanie, przemyślałem każdą odpowiedź, sprawdzając wszystkie scenariusze jakie są możliwe. Naprawdę byłem ciekaw odpowiedzi, mnie przerażała ciemność, widzenie w ciemności wzmacnia ten strach, widzę wszystko co się tam kryje. Pewnie są jakieś inne rzeczy, które mnie przerażają, których nie mogę ujawnić całemu światu. Cierpliwie czekałem na odpowiedź ze strony dziewczyny.
< Flawia? >
- Czemu tak po prostu dopuściłaś?
- Nie dopuściłam. Ja nigdy takich rzeczy nie odpuszczam.- Spojrzała na mnie i szybko wyciągnęła fiolkę z jakąś cieczą. Wlała trochę do herbaty. Byłem ciekaw po co to robi.
- Co robisz?
- Co powiesz na zapach herbaty z perfumą kwiatową... Jak się zapewne domyślasz chcę wylać tę herbatę na tamtego faceta. I wcale się nie zachowuje jak dziecko, po prostu chcę mu pokazać że ze mną się nie zadziera... Ale teraz jedzmy, przy wyjściu dam mały prezencik. Co cię tu sprowadza?
Nie wiedziałem co odpowiedzieć na pytanie. Rozumiałem o co jej chodziło z herbatą, ja nigdy się nie mściłem, może dlatego, że nie pozwalano na to, a może, dlatego, że tam gdzie się wychowywałem nikt tego nie stosował. Zastanawiałem się chwilę i dałem wymijającą odpowiedź:
- Tak sobie chodziłem po mieście. Bardziej mnie ciekawi jak ty się tu znalazłaś, wyglądałaś jakbyś przed kimś, albo przed czymś uciekała. Ciekawe co takiego mogło ciebie przestraszyć, lub przegonić. - Po tym podniosłem kubek z ciepłym naparem z liści herbaty, łapiąc go dwoma rękami. Rozejrzałem się uważnie by sprawdzić czy nie ma tu żadnego wroga, którego musiałbym złapać, przerywając tą rozmowę. Nie zauważyłem nic szczególnego, nie licząc mężczyzny w kapturze, który siedział w rogu. Wróciłem wzrokiem na nasz stolik i na dziewczynę. Wyglądała jakby się zastanawiała nad odpowiedzią, podobnie do mnie. Za każdym razem jak ktokolwiek zada mi pytanie, przemyślałem każdą odpowiedź, sprawdzając wszystkie scenariusze jakie są możliwe. Naprawdę byłem ciekaw odpowiedzi, mnie przerażała ciemność, widzenie w ciemności wzmacnia ten strach, widzę wszystko co się tam kryje. Pewnie są jakieś inne rzeczy, które mnie przerażają, których nie mogę ujawnić całemu światu. Cierpliwie czekałem na odpowiedź ze strony dziewczyny.
< Flawia? >
Od Flawii Cd Toma
Flawia spojrzała na chłopaka nie mając pojęcia co zrobić. Ale mimo to jego obecność nie była czymś krępującym, wręcz przeciwnie, dziewczyna czuła się jakby go znała, ale przecież tak nie było. Jak normalni ludzie powinni się rozejść, ale Flawia nie chciała by Tom,ją zostawił samą. Nudziła się i chciała dziś spędzić z kimś czas, Tom idealnie się nadawał. Jednakże nie powinna być natrętna musiała coś wymyślić, aby zatrzymać chłopaka przy sobie. Podczas rozmyślań przyszła kelnerka, która chciała wziąć zamówienie. Na jej nieszczęście trafiła na dwójkę młodych ludzi którzy kompletnie nie wiedzieli co mogliby wybrać.
-Tom co chciałbyś zjeść? - Spytała Flawia czując na sobie niezadowolone spojrzenie kelnerki, chciała jak najszybciej obsłużyć stolik i podejść do kolejnego.
-Ale ja już jadłem śniadanie Flawio.
-Eh... W takim razie, proszę o coś lekkiego i herbatę, a także jakieś ciasto... - Powiedziała widząc jak kelnerka zapisuje wszystko w małym notesie. - Dwa razy. - Kelnerka ruszyła do jakiegoś innego stolika zostawiając młodych. Dziewczyna spojrzała na Toma, który spoglądał na ludzi w karczmie.
-Nie musiałaś...
-To jest rekompensata za to co się stało. Ty miałeś twarde lądowanie, ale ją miękkie. Czyli najbardziej to ty ucierpiałeś.
-Ale nic mi się nie stało. - Odpowiedział patrząc na dziewczynę.
-Ale mogło ci się coś stać.
-Mogę poznać powód dlaczego tu tak nagle wleciałaś?
-Eh... - Flawia nie wiedziała czy powinna mówić co ją tak wystraszyło. Nawet jeśli chciała teraz to powiedzieć to nie mogła gdyż obok niej pojawił się facet z którym ostatnio miała sprzeczkę.
-Co ty rudzielcu tu robisz? - Flawia spojrzała na mężczyznę z pogardą, choć można było wyczuć groźną aurę która otaczała dziewczynę.
-Jakbyś nie dostrzegł to siedzę i chcę kulturalnie coś zjeść.
-To moje miejsce więc spadaj stąd wiewióro.
-Coś ty powiedział?
-To co usłyszałaś, wiewióro.
-Ty parszywcu. - Powiedziała uderzając pięścią w szczękę mężczyzny. Ten miał już jej oddać, ale ona natychmiast zeszła z krzesła stając przy następnym stoliku. - Och! Czyżbym była szybsza czy to ty masz spowolnione ruchy? - Spytała szczerząc się i prześlizgując się między stolikami.
-Nie chcę się z tobą bawić. - Powiedział mężczyzna siadając na miejscu Flawii. Ta dała znak chłopakowi aby usiadł z nią przy innym stoliku. Po chwili przyszła kelnerka podając jakieś kanapki, herbatę i po kawałku ciasta z owocami.
-Czemu tak po prostu dopuściłaś?
-Nie dopuściłam. Ja nigdy takich rzeczy nie odpuszczam. - Powiedziała wyjmując ze spodni małą fiolkę i wlewając kilka kropel do herbaty.
-Co robisz?
-Co powiesz na zapach herbaty z perfumą kwiatową... Jak się zapewne domyślasz chcę wylać tę herbatę na tamtego faceta. I wcale się nie zachowuje jak dziecko, po prostu chcę mu pokazać że ze mną się nie zadziera... Ale teraz jedzmy, przy wyjściu dam mały prezencik. Co cię tu sprowadza?
~Tom?~
-Tom co chciałbyś zjeść? - Spytała Flawia czując na sobie niezadowolone spojrzenie kelnerki, chciała jak najszybciej obsłużyć stolik i podejść do kolejnego.
-Ale ja już jadłem śniadanie Flawio.
-Eh... W takim razie, proszę o coś lekkiego i herbatę, a także jakieś ciasto... - Powiedziała widząc jak kelnerka zapisuje wszystko w małym notesie. - Dwa razy. - Kelnerka ruszyła do jakiegoś innego stolika zostawiając młodych. Dziewczyna spojrzała na Toma, który spoglądał na ludzi w karczmie.
-Nie musiałaś...
-To jest rekompensata za to co się stało. Ty miałeś twarde lądowanie, ale ją miękkie. Czyli najbardziej to ty ucierpiałeś.
-Ale nic mi się nie stało. - Odpowiedział patrząc na dziewczynę.
-Ale mogło ci się coś stać.
-Mogę poznać powód dlaczego tu tak nagle wleciałaś?
-Eh... - Flawia nie wiedziała czy powinna mówić co ją tak wystraszyło. Nawet jeśli chciała teraz to powiedzieć to nie mogła gdyż obok niej pojawił się facet z którym ostatnio miała sprzeczkę.
-Co ty rudzielcu tu robisz? - Flawia spojrzała na mężczyznę z pogardą, choć można było wyczuć groźną aurę która otaczała dziewczynę.
-Jakbyś nie dostrzegł to siedzę i chcę kulturalnie coś zjeść.
-To moje miejsce więc spadaj stąd wiewióro.
-Coś ty powiedział?
-To co usłyszałaś, wiewióro.
-Ty parszywcu. - Powiedziała uderzając pięścią w szczękę mężczyzny. Ten miał już jej oddać, ale ona natychmiast zeszła z krzesła stając przy następnym stoliku. - Och! Czyżbym była szybsza czy to ty masz spowolnione ruchy? - Spytała szczerząc się i prześlizgując się między stolikami.
-Nie chcę się z tobą bawić. - Powiedział mężczyzna siadając na miejscu Flawii. Ta dała znak chłopakowi aby usiadł z nią przy innym stoliku. Po chwili przyszła kelnerka podając jakieś kanapki, herbatę i po kawałku ciasta z owocami.
-Czemu tak po prostu dopuściłaś?
-Nie dopuściłam. Ja nigdy takich rzeczy nie odpuszczam. - Powiedziała wyjmując ze spodni małą fiolkę i wlewając kilka kropel do herbaty.
-Co robisz?
-Co powiesz na zapach herbaty z perfumą kwiatową... Jak się zapewne domyślasz chcę wylać tę herbatę na tamtego faceta. I wcale się nie zachowuje jak dziecko, po prostu chcę mu pokazać że ze mną się nie zadziera... Ale teraz jedzmy, przy wyjściu dam mały prezencik. Co cię tu sprowadza?
~Tom?~
Od Toma Cd Flawii
Ten dzień miałem wolny, jak zazwyczaj. Wstąpiłem do karczmy i zamówiłem śniadanie, słuchając muzyki płynącej z skrzypiec. Zamówienie szybko do mnie dotarło. Posiliłem się szybko i zamierzałem wyjść, niestety wpadła na mnie dziewczyna. Reszta zdarzeń poszła szybko, nawet nie zdążyłem się odezwać. Dopiero gdy usiedliśmy przy stole miałem okazję się odezwać. Rudowłosa dziewczyna przedstawiła się i zapytała:
- Jestem Flawia. A ty?
Przyjrzałem się uważnie dziewczynie. Nie chciałem i nie mogłem popełnić błędu i powiedzieć wszystkiego o sobie, no może imię to nie wszystko, ale ktoś inteligentny może nawet to wykorzystać. Ale co mi szkodzi? Najwyżej coś wymyślę. Dziewczyna miała ciekawe imię, jak i wygląd. Rzadko mi się zdarzało spotkać osobę o czerwonawych włosach. Mimo tego, że większość ludzi powiedziałaby o niej "typowa dziewczyna", to było widać u niej pewną cechę, waleczność. W pewnym momencie oprzytomniałem z moich rozmyśleń na temat dziewczyny i tego, kogo spotkałem w życiu. Zdałem sobie sprawę, że przez cały czas na nią patrzyłem, co mogło być niesmaczne. Odwróciłem szybko wzrok, drapiąc się po tyle głowy. Zacząłem:
- Wybacz moje rozkojarzenie. Miło poznać taką osobę o ciekawym imieniu. Jestem Tom. Dziękuję za troskę, która raczej jest niepotrzebna...- I na tym się skończyła moja wypowiedź. Nie miałem pomysłu na rozmowę. Nic mi nie wpadało do głowy, jak zwykle. Siedziałem tak bez celu, tylko spoglądałem w pustą przestrzeń. Cały czas zastanawiałem się czy może powinienem odejść.
< Flawia? >
- Jestem Flawia. A ty?
Przyjrzałem się uważnie dziewczynie. Nie chciałem i nie mogłem popełnić błędu i powiedzieć wszystkiego o sobie, no może imię to nie wszystko, ale ktoś inteligentny może nawet to wykorzystać. Ale co mi szkodzi? Najwyżej coś wymyślę. Dziewczyna miała ciekawe imię, jak i wygląd. Rzadko mi się zdarzało spotkać osobę o czerwonawych włosach. Mimo tego, że większość ludzi powiedziałaby o niej "typowa dziewczyna", to było widać u niej pewną cechę, waleczność. W pewnym momencie oprzytomniałem z moich rozmyśleń na temat dziewczyny i tego, kogo spotkałem w życiu. Zdałem sobie sprawę, że przez cały czas na nią patrzyłem, co mogło być niesmaczne. Odwróciłem szybko wzrok, drapiąc się po tyle głowy. Zacząłem:
- Wybacz moje rozkojarzenie. Miło poznać taką osobę o ciekawym imieniu. Jestem Tom. Dziękuję za troskę, która raczej jest niepotrzebna...- I na tym się skończyła moja wypowiedź. Nie miałem pomysłu na rozmowę. Nic mi nie wpadało do głowy, jak zwykle. Siedziałem tak bez celu, tylko spoglądałem w pustą przestrzeń. Cały czas zastanawiałem się czy może powinienem odejść.
< Flawia? >
Subskrybuj:
Posty (Atom)
