.

.
.
.

czwartek, 8 stycznia 2015

Od Li - Cd. Erin

Dżin stał nieopodal i dopiero po chwili spostrzegł piękne drzewo w salonie. A w nim...
- F...Florana?! - podszedł zaskoczony i wyciągnął dłoń. - Co jej zrobiliście?! - warknął patrząc wściekle na Raphaela.
Ten tylko pokręcił zniesmaczony głową. Dżin tymczasem zaczął skakać wokół drzewa i napierać na ścianki.
- No co ty Floranka! Nie daj się im. Kto będzie mnie wysłuchiwał?! - zaczął rwać korę drzewa. - Florana!
Wróżka drgnęła i otworzyła oczy. Cofnęła się bardziej ale Li jej nie pozwolił. Chwycił ją za rękę i zaczął na siłę wyrywać z pnia drzewa. Pnącza powoli pękały z paskudnym trzaskiem.
- Puść mnie. - wyszeptała słaba.
- NIE!
- Li proszę cię.
- NIE, sama mi mówiłaś aby się nigdy nie poddawać. A teraz to robisz? Florano nie możesz! Co ja zrobię bez ciebie? - zapytał chwytając ją mocno i tuląc.
Wróżka ze łzami w oczach wtuliła się w niego.
- I co ja mam z tobą zrobić. Nawet mi umrzeć nie dasz w spokoju.
Zaśmiał się gładząc ją po głowie.
- Nie dam. Jesteś moją przyjaciółką.
- Ale... jestem taka senna. - wyszeptała słabnąc mu w ramionach.
Li spojrzał spanikowany na Faraellę która pokręciła głową.
- Jak uśnie już po niej.
Kiwnął głową i mocno nią potrząsnął aż zęby zadzwoniły.
- L...L...LI!
- Nie śpisz?
Spojrzała groźnie.
- Teraz już raczej nie, kanalio.
- Ha! - przytulił ją ponownie. - Nigdy więcej mi tak nie rób. Jasne? Jak się zabijesz, sam potem cię ukatrupię.
Uśmiechnęła się leciutko.
- Jesteś nienormalny.
- No. Każdy mi to mówi. A teraz usiądź. - wziął ją na ręce i przeniósł do okna. - Widzisz? Tam są fiołki, te które lubisz i malutkie bzy i te małe... cholera wie jak się nazywają.
- Konwalie.
- A no właśnie. - spojrzał czujnie na Raphaela.
Powoli tracił tematy do rozmowy. Jego złote oczy wręcz krzyczały. POMÓŻ IDIOTO!

<Raph? ^^ >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz