.

.
.
.

czwartek, 8 stycznia 2015

Od Lumen - Cd. Vigo

Lumen zrobiła wielkie, przerażone oczy. Dolna warga jej drżała gdy poczuła w brzuchu przyjemne uczucie motylków i dreszcz po plecach. Gdyby stała, zapewne właśnie kolana miałaby miękkie.
- V...Vigo. - wyszeptała.
Ponownie na nią spojrzał, a w migotliwym świetle rzucanym przez stwory zobaczyła jego twarz.
- Pamiętam... - szeptał.
Był tak blisko, że poczuła nieproszony rumieniec wypełzający na policzki. Nie myśląc wiele dotknęła jego ramion. Nie mogła się powstrzymać. Uniosła się nieco tak, że ich usta ponownie się spotkały. Tym razem pocałunek przyniósł niesamowitą falę przyjemności ogarniającą jej ciało. Dreszcze przebiegały wzdłuż pleców gdy poczuła jego dotyk na skórze. Zaraz potem przyszło zdumienie i szara rzeczywistość. Co ja robię?!
Pisnęła odpychając go lekko od siebie. Nadal miała czerwoną twarz i straszliwą świadomość jego dłoni spoczywających na ciele. Zaraz potem wysłała impuls mocy który uniósł mężczyznę kilka centymetrów nad łóżkiem. Zaklęcie było właściwi intuicyjne. Przy kolejnym mocnym świetle wpadającym przez okno sturlała się z łóżka i wylądowała na ziemi. Vigo z cichym pacnięciem zleciał na poduszki.
- Lumen?
Spojrzała zaskoczona z ziemi.
- Vigo. Pamiętasz moje imię. - ucieszyła się a po chwili doszło do niej co przed chwilą się stało. - Przepraszam cię. Ja... - opuściła głowę zagryzając wargę.
Kolejny huk przykuł ich uwagę. Podskoczyła i skupiła energię aby w razie czego się bronić. Kolejne piski i warkoty brzmiały mocniej niż zwykle, a potem wszystko ucichło przy dziwnym świście. Lumen drżąc podeszła do nieco podniszczonych drzwi.
- Nie idź tam. - usłyszała Vigo wstającego chwiejnie z łóżka.
Spojrzała ostro.
- Leż. Jesteś jeszcze słaby.
Pisnęła gdy wejście rozpadło się, ukazując wielką postać przed nimi. Ostrzem którym mógłby spokojnie przepołowić człowieka wymierzył w dziewczynę. Zdecydowanie nie był człowiekiem. Lumen cofnęła się i rzuciła zaklęcie kuli lodu. Drobinki rozbiły się na ramieniu potwora nie robiąc żadnej krzywdy. Nagły błysk światła oświetlił go, nadając czerwonym łuskom dziwnego blasku. Dziewczyna podbiegła do niego i rzuciła się na szyję z trudem, gdyż był strasznie wysoki.
- Seen!
Wielkolud objął ją jedną ręką a drugą ściskał broń.
- Lumen? Co ty wyprawiasz do stu diabłów?!
- Myślałam, że nie żyjesz!
- Pff nie tak łatwo mnie zabić. Co to za ssak? - wskazał na Vigo gotowego do ataku.
Dziewczyna uderzyła go mocno w ramię.
- Seen, on jest moim smo... echym... przyjacielem. I nie ssakiem tylko gadem.
- Żartujesz? - spojrzał na niego mrużąc bursztynowe oczy.
- Wejdź. Psujesz mi zaklęcia. - jęknęła wpychając go do środka.
Ponownie nałożyła ochronną tarczę i spojrzała na czujnie obserwujących się mężczyzn.
- Seen? To Vigo, Vigo Seen.
- Mmm no widzę. - prychnął wężowaty i ułożył się w pobliskim kącie. - Dlaczego tu jesteście? I czemu on wygląda jakby miał spotkanie z bandą trolli?
- Bo... - opuściła głowę i usiadła na łóżku obok swojego niedoszłego pacjenta. - Nie chcę ci teraz tego tłumaczyć. I nie waż się go obdzierać ze skóry. - zagroziła z dziwnym błyskiem w oku.

<Vigo? Nooo przyzwoitka im się przyda xD Plus kilka scen zazdrości xD A cooo xD>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz