.

.
.
.

czwartek, 8 stycznia 2015

Od Elaizy - Cd. Ravanhaela

Elaiza obudziła się godzinę po przybyciu. Przeciągła się leniwie i otworzyła oczy. Zmrużyła je niepewnie. Przewróciła się na brzuch i rozejrzała czujnie.
- Co się... - pisnęła.
Zakryła bardziej kocami gdyż chłód mocno szczypał w odsłonięte ramiona.
- Gdzie jestem?
Wydobyła mleczny kryształ i skupiła się. Rozświetliło go mocne, błękitne światło wskazując kierunek. Znaczy, że spokojnie może znaleźć stąd drogę powrotną. Uspokojona usiadła i rozglądała się ciekawsko. Przejechała dłonią po włochatej poduszce z uśmiechem. W końcu, zarzucając futro na ramiona wstała i zaczęła zwiedzać. Zajrzała do szaf i ze zdumieniem spostrzegła, że są tam jej ubrania. Zarzuciła na siebie prostą sukienkę i wciąż z kocem, wyszła na zewnątrz. Poczuła skurcze strachu chwytające za gardło. W drżącej dłoni trzymała sznureczek z kryształem który delikatnie kiwał się na boki. Na końcu najładniejszego korytarza jakiego kiedykolwiek widziała, dostrzegła schody. Wstrzymała oddech i ruszyła, ostrożnie stawiając każdy krok. Kto ją porwał? Nikt raczej nie chciałby się trudzić dla takiego nic nie wartego osobnika jak ona. W końcu była biedna, więc o okupie mogli pomarzyć. Ładna też nie, czyli to nie jakiś przystojny złoczyńca. A może... ktoś odkrył jej zdolności? Ale przecież uważała. Zagryzła wargę i poczuła zdecydowane szarpnięcie. Kryształ odpowiadał na jej myśli. Ostatnią było ten który mnie porwał.
Z piskiem zaczęła biec przez korytarze. Kryształ ciągnął coraz mocniej i bardziej rozświetlał się błękitem.
- Poczeeeekaj! - krzyknęła wpadając z impetem do ładnego salonu wprost w ramiona Boreasza.
Uśmiechnął się do niej tak jak tylko on potrafi. Kryształ dotknął delikatnie jego ramienia i w ostatnim błysku pięknego błękitu, opadł bez życia. Elaiza zarumieniła się czując jego dłonie przez futro.
- P...p...Panie Magu! - pisnęła przestraszona.
- No witam.
- Ale... co ja tu robię?!
- Stoisz, jak myślę.
Spojrzała groźnie.
- Mówię poważnie. Chyba znów nie śnię?
Uśmiechnął się ponownie.
- Lubisz o mnie śnić?
Zarumieniła się jeszcze bardziej i jakimś cudem wyplątała z jego ramion.
- Nie mam aż tak bujnej wyobraźni.
- Szkoda. - z rozmachem opadł na pobliski fotel.
Rozejrzała się ciekawie po nowym wnętrzu.
- Gdzie jestem?
- U mnie.
Westchnęła, również siadając.
- Bogowie... ale dlaczego?!
- Porwałem cię.
Zachłysnęła się z wrażenia.
- Mnie?! To jakaś pomyłka. Ja przecież jestem absolutnie bezużyteczna i... no... nie mam nawet pieniędzy. Jeśli pan myśli, że mój brat zapłaci, to...
Machnął dłonią aby uciąć ten wywód.
- Jesteś głodna?
Przekrzywiła główkę.
- Tak.
- Świetnie. - klasnął zadowolony w dłonie.
Nie mogła się nie uśmiechnąć. Wydawał się tak dziwnie przyjazny, że nie bała się tak jak powinna. I te jego oczy. Po prostu śliczne. Opanowała się i westchnęła.
- Co Pan ze mną zrobi?

<Bori? ostrzegam dostaniesz księgą przez łeb jak powiesz coś złego xD >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz