Władca krzywił się nieco i nie zdołał tego zamaskować w porę.
- Moja przeszłość... kochanie to koszmar.
Wtuliła się w niego.
- Ale właściwie nic o tobie nie wiem.
Pogładził jej ramię jeżdżąc po skórze palcem.
- Niewiele tracisz.
- Od początku. - powiedziała zadowolona.
- Nie poddasz się?
- Nie.
Westchnął z bólem.
- Nie starczyłoby ci życia. Ale powiem mniej więcej. Przybyłem tu gdy mój świat legł już w gruzach. Niewiele pamiętam z dawnego życia. Chyba byłem jakąś istotą żyjącą w niesamowitym cieple. Ogień to mój żywioł. - jego oczy na moment zmieniły barwę na świetliście złotą. Przypominały dwie umierające gwiazdy. Po chwili zgasły zastąpione błękitem. - Wynurzyłem się wraz z Garudą z wnętrza wulkanu.
- Więc na prawdę jesteście braćmi?
- Chyba tak.
- Ale... zaraz... - pokręciła głową. - Twój ojciec był Władcą. Ale on był demonem.
Uśmiechnął się i zatopił dłoń w jej włosach.
- Mhm. Nie miał synów więc gdy ujrzał nas uznał, że jesteśmy idealni. Cóż... to był błąd.
Zadrżała słysząc dziwnie zmieniony głos. Jakby wyszczuty z wszelkich uczuć, obcy, nienaturalny.
- Nauczył nas wszystkiego i wmówił innym, że jesteśmy jego prawdziwymi synami.
Położyła mu głowę na torsie.
- Desmodorze, to kim ty jesteś?
Chwila cichy zdawała się trwać w nieskończoność.
- Nie wiem.
<Clary? :3 >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz