.

.
.
.

czwartek, 8 stycznia 2015

Od Malthaela - Cd. Blair

Malheur skrzywił się nieco bardziej niż zazwyczaj i podszedł do wygasłego, zakurzonego kominka.
- Nie ma drewna... cudnie. - mruknął czując jak mokre skrzydła ciążą niesamowicie.
Nawet jemu już było zimno. Kotka przebiegła pod nogami goniąc coś czego wolał nie widzieć.
- Blair...
Zignorowała go i z niesamowitą prędkością uderzyła w ścianę za którą zniknął szczur. Miauknęła żałośnie i ponownie była sobą, rozcierając obolałą głowę.
- Auuu
Zaśmiał się i pstryknął palcami. W kominku zabłysł nowy płomień, nieco bardziej czerwony niż powinien.  Demon wyciągnął skostniale dłonie i zadrżał.
- Paskudna pogoda, obrzydliwa woda, niech szlag trafi słońce. - mruczał pod nosem.
Blair spojrzała na niego zaciekawiona.
- Zimno ci?
- Nie do jasnej cholery! Tak sobie siedzę i się trzęsę.
Opuściła głowę.
- Przepraszam.
Westchnął dodając jeszcze kilka paskudnych określeń pogody.
- No już dobrze kotku. Nie złoszczę się na ciebie.
W ślicznych oczach dziewczyny błysnęło coś ciekawego. Ale znikło tak szybko, że nie był pewien. Wyciągnął do niej dłoń a Blair podeszła ufnie. Mógłby ją zdzielić przez łeb za łatwowierność. Zamiast tego jednak delikatnie pogładził szarawe włosy które według niego był białe i koniec. Usiadła obok na podłodze.
- To może położysz się w łóżku panie?
- Nie.
- Dlaczego?
- Pomoczę wszystko.
Dotknęła ostrożnie skrzydła. Było delikatne jak jedwab ale skrajnie zimne i mokre.
- Mogę jakoś pomóc?
- Oj Blair. Jesteś taka prosta. Nie powinnaś aż tak mi ufać. Ostrożniejsze od ciebie zabijałem już wiele razy.

<Blair? :3 >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz