- Rozgość się, usiądź. - Mag zniknął w sąsiednim pokoju pogwizdując wesoło. Był w całkiem niezłym humorze. Miał w domu ładną dziewczynę, która pewnie łatwo będzie dała sobą prowadzić. Była naprawdę urocza i aż nie chciało mu się krytykować jej wyglądu co robił niemalże zawsze. Czyżby mu się spodobała? Bardzo możliwe, to jego typ. Przejrzał wszystkie półki w poszukiwaniu czegoś do jedzenia. Sam kucharzem idealnym nie był a każda jego potrawa wyglądała mniej więcej jak mały węgielek, żył więc na zupkach z proszku i konserw. Wyciągnął ładną zastawę, każda z jego podobizną ( złapał kiedyś pewnego mężczyznę, któremu rozkazał zrobić ów dzieło, biedak marnie skończył...), wyciągnął słoik z mięsem na kanapki, kilka kromek chleba, herbata i pończocha z margaryną. Rozłożył wszystko bardzo ładnie i wrócił do swojego gościa.
Oczy dziewczyny rozszerzyły się. - To ty?
- Ja. Słodko wyszedłem, prawda? - spytał z tym swoim uśmieszkiem siadając naprzeciw niej. - Em, nie porównuj tylko tego dania do wystroju. Lubię wygodę ale gotowanie nie jest moją mocną stroną.
- Mym, nie szkodzi. Naprawdę. Panie Magu, co pan zamierza ze mną zrobić? - zapytała pochłaniając pierwszą kanapkę.
- Może pokroję, potem bardziej pokroję, doprawię i rzucę chimerom na pożarcie...
Dziewczyna skuliła się w sobie. - Słucham?
- A przepraszam, myślałem o tym kawałku wołowiny który mi gnije w lodówce. Pytałaś się o coś?
- Co pan zamierza ze mną zrobić? Nie mam pieniędzy, nie jestem cenna, nikt nie zapłaci okupu...
- To żeś mi dowaliła... A po co mi okup? Jesteś urocza - zaśmiał się. - Miałbym pozwolić żeby taka kruszynka była tak tyranizowana? Niedoczekanie twoje. Możesz tu zostać i pomagać mi w domowych obowiązkach - zaproponował z dziwnym błyskiem w czerwonym oku. - A w sumie... i tak cię nie wypuszczę.
Zatrzęsła się biedna.
- Masz tu swój pokój, potem kupimy ci nowe ubrania i co tam będziesz potrzebowała. Łazienka jest na drugim piętrze, twój pokój na poddaszu, kuchnia na dole a reszta pomieszczeń jest ci niepotrzebna. Chyba że chciała byś zobaczyć bibliotekę?
- Ma pan tu bibliotekę?
- Owszem, chodź pokażę ci. - Nie musieli odchodzić zbyt daleko. Mag pchnął masywne a jej ślicznym oczętom ukazała się istna zbieranina tytułów! Półki na prawie 3,5 metra sięgały sufitu. Pomieszczenie było ogromne i pomieściło pewnie tak samo dużo książek. - Nie możesz ich ruszać bez mojej zgody. Dam ci teraz parę tytułów, żebyś miała co poczytać.
Podszedł do szafki stojącej na uboczu. Przyjrzał się okładkom i zaczął powoli je wyciągać. - Jałowe zwycięstwo, Ostatnia Wyprawa, Starcie Potężnych, Ka... Nie, to jeszcze nie. Mikołaj, Święta po Świętach... - I kilka innych, niepozornych tytułów(heh XD). Wszystkie dla ciebie.
< Elaiza? Kamasutra jeszcze nie teraz XD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz